Test kurtki North Face Mammatus Pro Shell

Jak obiecałem przed czasem pewnym, należy się ode mnie opis moich wrażeń z użytkowania kurtki North Face Mammatus Pro Shell.

Kiedy zachwaloni mi ją, usłyszałem, że jest to ultralekka kurtka do wykwalifikowanych aktywności sportowych, szczególnie wysokogórskich. I z tym muszę się zgodzić. Wykonano ją w technologii Pro Shell (40D 138 g/m2 Gore-Tex Stretch Pro Shell100%). Membrana Gore Tex obecna obowiązkowo! Kurtka jest nieco elastyczna, przez co czułem się w niej bardzo wygodnie. Nie krępowała ruchów, w sensie. Co do lekkości, niech podawana przez producenta waga powie sama za siebie: ok. 500 g. Jak podejrzewam, to "ok." to kwestia rozmiaru. Niezależnie dzierżąc zarówno w dłoni, jaki będąc w Mammatusa przyodziany nie miałem poczucia, iż dźwigam cokolwiek. Nie czuć go niemal.

Zastosowano w niej kilka patentów ułatwiających życie. Zacznę od góry, czyli od kaptura. Po pierwsze jest tak przemyślany, by można go było dopasować do głowy w kask przystrojonej. Co jest plusem ewidentnym, zważywszy na nasze zainteresowania i upodobania grawitacyjne. Dopasować sobie można kapotę za pomocą trzech takich dynksów. Jeden w części potylicznej, dwa po bokach od frontu. Są one ukryte pod materiałem, a tylko sznureczki wystają, za które się pociąga wygodnie. Dynksy do luzowania obsługuje się bezproblemowo. Wystarczy wyczuć je pod palcami, wcisnąć i po sprawie.

Kurtka ma cztery kieszenie. Dwie "napoleońskie". Stałem na mrozie w pozycji "na Napoleona" trzymając ręce w tych kieszeniach i było bardzo fajnie. A na poważnie, poręczne do trzymania telefonu czy krótkofalówki (z niezbyt długą anteną). Takie ukf-ki z dłuższą antenką trzeba już schować do kieszeni "alpejskiej". Są takie dwie i obszerne, choć bez przesady. Ale trochę się tam zmieści, typu rękawiczki, czapka, buffka i właśnie radio. Przyznaję jednak, że jazdę na nartach i zabawy w śniegu przyjemniej się popełnia mając owe kieszenie puste.

Fajowskim rozwiązaniem, jeśli się o nim nie zapomni:(, jest kołnierz zapobiegający dostawaniu się śniegu od spodu.

Muszę zwrócić uwagę jednak na informację z początku tego tekstu. Jest to kurtka do aktywności. Przy silnym i mroźnym wietrze podczas kilkunastominutowej jazdy na wyciągu marzłem. Będąc rozgrzanym przez jazdę lub chodzenie, bezczynność powodowała szybkie ochłodzenie. Ubrany byłem w "oddychającą" bieliznę oraz microfleece 100.

Na pewno zadacie sobie pytanie czy kurtka ta nadaje się na zimową jazdę rowerem. Nie jeździłem jeszcze, więc zamierzam to lada dzień uzupełnić. Jednak wydaje mi się na tę chwilę, że jedynym przeciwskazaniem jest nieprzedłużona część mogąca ewentualnie spowodować przykrycie zadniej części organizmu. Kurtka jest w pełni wiatroodporna. Ten opasający kołnierz przeciwśniegowy również przeciwwiatrowo spisuje się wybornie.

Pewnej koncentracji wymaga zapinanie głównego suwaka. Szczególnie na początku niełatwo było mi zapiąć go po ciemku, a nawet kiedy jasno było, ale się na tym nie koncentrowałem. Producent pomyślał o tym, by przy pełnym zapięciu naszyć taki skrawek materiału, który uniemożliwia kontakt twarzy i ust szczególnie z suwakiem.

Kiedy się człowiek zagrzeje nieco, pod paszkami są otworki przestronne. Można się schłodzić. Działa to. I jeszcze o miłym uczuciu napiszę. Kołnierz od wewnątrz obszyty jest czymś takim milusim, co to przyjemnie robi i cieplej nieco w karczycho.

Kurtka się mnie sprawdziła wielce i bez oporów zabieram ją w góry. Polecam w rozciągłości pełnej.

A jeśli ktoś nie wie o co cho... z tym Pro Shellem, proszę:

Chwaliłem się już osobiście swoją obecnością wewnątrz tej kurtki, ale próżniakiem jestem i tyle. Proszę:

Komentarze

83.6.93.93

 Darku. Ile kosztuje ten cud techniki tekstylnej ?

Napisz też przy okazji coś o nartach? Jakie leżą Ci najlepiej ? Itd, itp.

Pozdr..

Maciej / Niezła Korba