Relacja Radka ze sprintu w Turcji

  Obiecujemy (trochę w ciemno) - ale realizujemy obietnice; Radek Jaroszek podesłał kilka zdań na temat swojego debiutu w Mistrzostwach Europy w NBnO, rozgrywanych w Turcji. Jest to relacja ilustrowana, bowiem - obok tekstu - pojawiły się również fotografie. Nie przedłużając zatem wstępu, zapraszamy do lektury i oglądactwa:

  Udało się w końcu dotrzeć do Sarikamis, jednak ten odwołany lot nie wyszedł mi na dobre. Dotarliśmy wczoraj z Czechami na arenę koło 22. Zanim znalazłem lokum było po 23... Rano, z uwagi na lokalizację, miałem problem ze śniadaniem i miejscem do posmarowania nart. No, ale cóż - jakoś w miarę gotowy dotarłem na start. 
Jeszcze zanim wyskoczyłem z boksu znalazłem informację pod tytułem: "Areas marked in the map as forbidden are ”Stricktly Forbidden”. This applies also going outside of the map. There are armed guards that will stop and detain any trespassers detected."
Albo: "Military area (inside fences) has military training structures that are under the snow and may be dangerous"
Sam start przebiegł bez większych komplikacji, za wyjątkiem dwóch okrężnych wariantów i uciążliwej niemocy... Generalnie nie czułem się dzisiaj dzikiem po podróżnych przygodach.
Niestety, mimo dopingu prosto z meczetu między 5tym a 6tym pk i faktem, że nie dałem się odstrzelić i złapać w drut kolczasty, dzień nie należał do najbardziej udanych...
Co do tras i terenu - nie za skomplikowane orientacyjnie, ale trudne narciarsko. Dużo ścieżek przejechanych tylko skuterem a na nich zjazdy kręte i pofalowane niczym na rollercoasterze. Z tego co wiem nie było ofiar w ludziach, o dziwo.

Cią dalszy nastąpi!