35 - i lecimy dalej!

  Raz na pięć lat można się trochę polansować; a tak się składa, że dzisiaj obchodzimy koralowe gody. My - czyli ja i bieganie (jeżdżenie, cokolwiek robienie) z mapą. 35 lat temu (2 czerwca 1984) pierwszy raz w życiu udało mi się wystartować w zawodach na orientację - i tak już, szczęśliwie, pozostało. Więcej o tamtych, pierwszych, zawodach - pisałem już pięć lat temu. Kto ma ochotę, może poczytać - dla młodszych może być to wycieczka w okres walk z mamutami i formowania się węgla. W związku z czym - polecam :)

  Przy okazji - serdeczne pozdrowienia dla wszystkich (żyjących) współtowarzyszy tych setek (oj, może to już w tysiące poszło) imprez na orientację, w których mieliśmy okazję wspólnie wystartować. I życzenia dalszego kontynuowania tej dziwacznej szajby - dla wszystkich!

(tak się zaczęło...)

(...a końca nie widać, Bogu dzięki)