Młodzież wspiera weteranów

  Prawie w każdym społeczeństwie i prawie w każdej epoce można zaobserwować taką prawidłowość, że ludzie starsi narzekają na młodzież. Że nic nie wiedzą - a się mądrzą, że niewiele umieją, że nie można na nich liczyć. W grucie rzeczy - sama prawda, ale tym bardziej warto podkreślić pewne odstępstwo od tej reguły. Otóż - tego lata juniorzy starsi, udający się właśnie na MŚ Masters (czyli dziadków) na Łotwę, nie są już obarczeni taką presją, jak rok temu. A dlaczego? Ano dlatego, że bardzo dzielnie spisali się na EYOC juniorzy ciut młodsi, zdobywając medale...

 Było tak; w ubiegłym sezonie (po raz pierwszy od wielu lat) polskim juniorom nie udało się wywalczyć żadnego medalu na mistrzowskiej imprezie w biegu na orientację. Honor całej dyscypliny ratowały rowery i medal juniorek, ale w biegach nie było nic. A ponieważ liczenie na to, że medal padnie łupem kogoś z naszych reprezentantów na MŚ elity, byłoby cokolwiek ryzykowne - pozostawali życiem sterani weterani. Szczęśliwie - ciężar oczekiwań nie okazał się zbyt duży, jak na ich barki; dźwignęli temat, sięgając po trzy medale (dwa - w tym złoty - Ania Górnicka-Antonowicz i jeden - Piotrek Cych). Tym razem takiej presji nie będzie; sprawę miejsc na podium ogarnęli bowiem znakomicie juniorzy. Na EYOC złoty medal wywalczył Stanisław Kurzyp w M 18, zaś srebrny - Hanna Sudoł w K 16.

(Polscy podiumowicze; fotografie ze strony zawodów)

To w sumie wiedzą już wszyscy; dodatkowego smaczku wydarzeniu dodaje fakt, że kiedy Staszek finiszował, padło zasilanie w centrum zawodów. Nikt nie wiedział na 100%, jakie są wyniki - oczywiście, poza sędzią SI, którym był nasz człowiek, czyli Przemek Patejko. Co potwierdza starą prawdę, że trzeba mocno biegać, ale równie ważne jest, kto podlicza wyniki... W każdym razie - wielkie gratulacje dla naszych juniorów, dyskretne wyrazy uznania dla skutecznego wypełnienia misji przez kol. Przemka - a teraz weterani mogą spokojnie jechać i zrobić swoje. Albo i nie, bo przecież sukces na ten sezon już mamy odhaczony.