Historia spod Nandy

  Znowu się spory zastój zrobił na stronie, z powodów kilku. Ale nie o tym chciałem, tylko zabrać się do zaległości - a jest tego trochę. Na pierwszy ogień - rzecz, która już funkcjonuje od jakiegoś czasu w sieci. Mianowicie - krótki opis wyprawy na Nanda Devi East, skreślona piórem jednego z uczestników, czyli Janka Lenczowskiego.

 Sprawozdanie opatrzone jest także efektowną relacją filmową; jeśli się uważnie przeczyta i poogląda, to sobie można pewne rzeczy dopowiedzieć samemu. A jeśli nawet ktoś nie ma nastroju na analizy i wnikanie, to i tak warto; można w skrócie dowiedzieć się, jak to na tych wyprawach wygląda. Całość czeka na odbiór TUTAJ; polecamy serdecznie!

 No i jeszcze jeden smaczek; wiadomo, że himalaiści mają na kombinezonach logotypy sponsorów, czasem nawet pokazują je na szczycie, po zdobyciu góry. Ale machnąć sobie fotkę w bazie w klubowym dederonie - to potrafią już tylko ultrasi! Janek, szacun i stanowisko dyrektora d/s PR masz w kieszeni.