Źle się dzieje...

... w państwie duńskim... Wprawdzie - wobec doznanej przez Bartka Niebielskiego tuż przed wyjazdem na WMTBOC'19 w Danii kontuzji - szanse naszej reprezentacji na zajęcie wysokiego miejsca na mistrzostwach świata w RJnO były mniej-więcej takie, jak Szpilki na zwycięstwo z Chisorą, ale nawet i przy takim zastrzeżeniu sprawy nie wyglądają różowo. W skrócie - w sprincie, rozgrywanym w niedzielę, najlepiej zaprezentowała się Julia Nyga, zamując w gronie juniorek 19 miejsce. W tej samej kategorii 35 była Karolina Dammfeld - dalej były już tylko zawodniczki nieklasyfikowane. Wsród juniorów - 30 Michał Towarek, 33 Damian Hyla (na 39 sklasyfikowanych). Seniorzy - Grzegorz Marcinkiewicz na 64 miejscu (72 sklasyfikowanych) i wreszcie Anna Kamińska, która w seniorkach nie ukończyła trasy. Jakimś pocieszeniem może być fakt, że Ania jechała na wynik w granicach 25 miejsca (43 sklasyfikowane zawodniczki) i że nie była jedyną uczestniczką sprintu, która pominęła któryś z PK. Najbardziej spektakularną wtopę zaliczył Tim Robertson; Nowozelandczyk miał na mecie czas lepszy od zwycięzcy męskiej elity (Grigorij Miedwiediew z Rosji) o pół minuty. Rzecz w tym, że, nie podbił po drodze jednego z PK... Obrazek poniżej:

(można sobie powiększyć, żeby zobaczyć lepiej)

  Miedwiediew miał zresztą sporo szczęścia (popartego, rzecz jasna, świetną jazdą). Po tym, jak Tim pozbawił się złota i wyeliminował sam, ledwie sekundę gorszy czas miał inny Rosjanin - Anton Foliforow. Trzeci był Yoann Courtois z Francji. U Pań - Emily Benham przed Veroniką Kubinovą i kolejną Brytyjką, Clare Dallimore. Nawiasem mówiąc - Czeszka była w gronie medalistów elity jedyną przedstawicielką pokolenia, które można uznać za "młodzież".

 We wtorek na MŚ rozgrywano dystans średni; dużo lepiej, jeśli chodzi o występy Polaków, niestety, nie było. Ania Kamińska uplasowała się na 32. miejscu; w M 20 tym razem Damian (34 miejsce) przed Michałem (35 lokata). Pozostali Polacy nie ukończyli rywalizacji. W damskiej elicie ponownie Benham przed Kubinovą; trzecie miejsce dzieliły inne, doświadczone zawodniczki - Marika Hara z Finlandii i Camila Soegaard z Danii. U Panów - czeski wymiatacz dwojga imion (Vojtech Ludvik) przed Foliforowem i Miedwiediewem. Sami swoi.

 Na MŚ w RJnO pozostały jeszcze do rozegrania long (dzisiaj), start masowy (w piątek) i sztafety (sobota). Pozostaje trzymać kciuki za naszych zawodników - choć trudno, realnie rzecz biorąc, oczekiwać nadzwyczajnych wyników. Z kilku przyczyn - juniorzy są młodsi od większości konkurentów, cała ekipa - wyjąwszy Ankę Kamińską - mniej doświadczona. Można pocieszać się tym, że Niebiel w tym sezonie nie tracił za wiele np. do tryumfatora middle'a na MŚ, czyli Jana Haska z Czech. Ale - Bartka w Danii nie ma, koleżanki i koledzy zaś robią, co mogą. Dobry wynik zanotowała Julia w sprincie, walczą chłopcy w juniorach, swoje pojechała Ania na średnim. Może w kolejnych startach uda się komuś skutecznie zaprezentować... Powodzenia!

Komentarze

Z moich obserwacji wynikają

Z moich obserwacji wynikają smutne wnioski. Oczywiście piszę to z wygodnego fotela, a warunki na miejscu znam tylko ze zdjęc i trackingu GPS. Analizowałem sprint i odniosłem wrażenie, że nasi zawodnicy w ogóle "nie czują" tego typu mapy. "Przelatywanie" skrzyżowań, wjeżdżanie w ślepe zaułki, czy zagubienie, które skutkowało omijaniem punktów było na porządku dziennym praktycznie u wszystkich kadrowiczów, może z wyjątkiem Ani Kamińskiej co nie dziwi patrząc na jej doświadczenie. Tego typu zawodów się u nas w kraju praktycznie nierozgrywa i efekt widać.

Przechodząc do dystansu średniego, gdzie powinno być lepiej, bo jednak w Polsce głównie jeździ się po lesie to też wybór wariantów często był słaby, zdarzały się ominięcia punktów i później wracanie po zagubiony PK.

Wiadomym jest, że potęgą w MTBO nie jesteśmy, ale abstrahując od sprintu, gdzie można zrzucić winę na "nietypową mapę" to wydaje się, że nerwy grają za dużą rolę. Oczekiwałbym jednak lepszego wyboru wariantów i uważniejszej jazdy, co dla naszych kadrowiczów oznacza oczywiście mniejszą prędkość, ale właśnie coś takiego może zaprocentować przesunięciem tych kilka miejsc wyżej. Wpierw dobrze nawigujmy, a potem uczmy się robić to coraz szybciej.

Trzymam kciuki za lepsze starty w kolejnych dniach.

To może ja napiszę z punktu

To może ja napiszę z punktu widzenia kogoś, kto kiedyś się ścigał a dzisiaj buduje i organizuje, oraz oczywiście z perspektywy wygodnego fotela w pracy ;).

Kobiece MTBO - mieliśmy 3 zawodniczki została jedna - juniorki nigdy nie były w stanie się z nimi ścigać, bo nie dorastały im do pięt doświadczeniem, czy ogólnym przygotowaniem kondycyjnym. Przychodziła zmiana kategorii, wielkie lanie, rozczarowanie i koniec kariery.

Męskie MTBO - kilku chłopaków, którzy ścigali się w maratonach/xc trenowali i nieźle orientowali się w terenie. Czasami wpadał zawodnik z AR czy biegacz i robił spore zamieszanie w wynikach. Tak było i w sumie zostało.

Polskie MTBO - no dobrze Rowerowa Jazda na Orientację. To może w sumie oddać sens problemu, nie ten poziom techniczny, nie ten poziom kondycyjny, nie ten poziom tras.
Trasy na większości zawodów nie są budowane aby czas zwycięzcy był zgodny z założeniami sportowymi tylko np.: "wszyscy mają wrócić w 2 godziny bo o 13:30 jest zakończenie" (sam na tym poległem budując longa - nie budujesz wtedy trasy dla najmocniejszych tylko dla najsłabszych, Czesi się mnie potem pytali czemu było tak mało punktów).

Tu w sumie mamy odpowiedź na pytanie "czemu mistrz polski mtbo ma takie słabe wyniki na świecie?" Bo został mistrzem polski na trasach przygotowanych dla dzieci i amatorów pod dyktando organizatora. Rozwiązanie: przygotowanie nowych założeń sportowych do budowy tras na podstawie wyników osiąganych przez zawodników klasy światowej uwzględniających długość trasy, przewyższenie, ilość punktów, prędkości osiągane na danych typach dróg. Niedopuszczalne jest, aby trasy budowali biegacze, którzy nigdy nie ścigali się na rowerach (efekty widać było w czerwcu na ME). BT musi wiedzieć co można wjechać, zjechać, gdzie wprowadzić i z jaką prędkością można jechać w danych warunkach. W najgorzym przypadku zawodnicy nie będą się mieścić w zakładanych limitach czasu dla zwycięzcy na zwodach krajowych :D.