Mistrzostwa w Niemczech - dzień 2

04.10.2019, drugi dzień zmagań w ramach Mistrzostw Europy Juniorów i Młodzików, Mistrzostw Świata Masters oraz Pucharu Świata seniorów. Centrum zawodów znajduje się tym razem w Sportpark Rabenberg. Tym razem long. Pogoda jeszcze gorsza niż podczas dystansu średniego. Zimno, kropi.


Już sam dojazd samochodem zdradza, że na trasie longu nie będzie łatwo, wg komunikatu samych podjazdów mam mieć ok. 900 m. Na dodatek podczas pakowania roweru zauważam lekkiego kapcia w tylnym kole i decyduję się zmienić dętkę, ale dopiero na parkingu przed startem. Dojazd rowerem na start dosyć ciężki – co prawda asfalt, ale stromo pod górę, więc jadę trochę za wolno. W efekcie od razu trafiam do boksów startowych i zaraz ruszam na trasę. Mój ślad poniżej (pierwsza mapa):

Sam start jest jakoś dziwnie ustawiony bo jadąc prosto … trafiało się na ścieżkę jednokierunkową (co zauważyłem dopiero wieczorem, bo od razu wróciłem do asfaltu). W drodze do p.2 natrafiam na jeden z wielu w tym ośrodku przygotowany kręty tor z bandami ułatwiającymi skręty, które są ze względów bezpieczeństwa oznaczone jako jednokierunkowe. I nie wiem czemu wybieram zjazd tym torem zamiast pojechać szybciej normalną drogą obok. Do p.2 obieram drogę z jak najmniejszym podjazdem, który po minięciu asfaltu i dojeździe do ostrego zakrętu w lewo zamienia się w bardzo szybki zjazd. Niestety podczas wyprzedzania innego zawodnika mijam rozwidlenie, na którym miałem zamiar zmienić kierunek jazdy do p.2. Na dodatek na kolejnym rozwidleniu skręcam w lewo i bezsensownie brnę dalej, tym razem lekko pod górę. Ciekawe po co mi kompas i to na ręku ?! Dojeżdżam do jakiś zabudowań i pojawia się podstawowe pytanie: gdzie ja jestem? Najdziwniejsze, że wg mapy tych zabudowań z asfaltem nie ma zbyt dużo, a ja gapię się w mapę chyba z minutę. W końcu wiem gdzie jestem, nie chcę wracać i wybieram inny wariant dojazdu do p.2.
Tego dnia wyjątkowo mam problemy z analizą poziomic – gdzie jest w górę, a gdzie w dół? A tych poziomic jest zatrzęsienie i na dodatek są co 5 m. Spory błąd robię na drugim rozwidleniu od p.2 – zamiast skręcić w prawo i jechać szutrową drogą pod górę wybieram wariant w lewo. Zjazd jest całkiem niezły i szybki, ale nagle uzmysławiam sobie, że czeka mnie później ostra wspinaczka z rowerem (nie "na" tylko obok "z"). Przez chwilę waham się nad wariantem łagodniejszego nabierania wysokości, ale dłuższą drogą, ale jej początek jest mało zachęcający i idę jak na śladzie. Po dotarciu do szutrówki chwila odpoczynku (tzn. w miarę płasko) i po chwili znów pod górę. Do p.4 w miarę płasko i szybko, ale już do p.5 wybrałem chyba najgorszy wariant. Teraz pojechałbym dalej prosto, aby nie tracić wysokości, do asfaltu i wówczas dojazd do p.5 od strony zachodniej. Ja jednak wybrałem dojazd do szutrówki, na której stał p.5. Problem w tym, że najpierw był stromy zjazd, na którym zaliczyłem niegroźny lot przez kierę po tym jak koło spadło w głęboką koleinę, a później szutrówka stawała się coraz bardzie stroma. A strome podjazdy nie należą do moich ulubionych zajęć.
Do p.6 chwila oddechu na płaskim i asfalt. Tu chyba kolejny mój błąd – pierwsza myśl to skręt w lewo, jazda asfaltem, a później … no właśnie. Przez problemy z odczytem gdzie w górę, a gdzie w dół wydawało mi się, że to jest pod górę (a wystarczyło spojrzeć obok i zobaczyć jaki kierunek ma jednokierunkowa trasa). Co i tak nie miałoby większego znaczenia, bo skoro byłoby pod górę, to zaraz byłoby w dół. W efekcie wybieram wariant jazdy jak do p.2 (bo już raz tam jechałem i jest w dół), tyle, że szybciej bo wiem jak jechać, a później krótka wspinaczka. Oczywiście po potwierdzeniu p.6 czekała mnie wspinaczka … Długa wyczerpująca wspinaczka.
Do p.9, gdzie następowała zmiana mapy już bez większych sensacji.

Druga mapa:

Po dojechaniu do p.10 zgłupiałem. Najsensowniej do p.11 byłoby pojechać przez PK 100, ale tych ścieżek jest taka plątanina, że decyduję się na bezsensowny wariant mocno dookoła. Do p.13 były dwie drogi, ja jednak skręciłem w lewo w asfaltową, którą i tak nie dałem rady jechać ze względu na stromiznę :( Do p.16 już bez większych problemów, ale sam p.16 to chyba był ustawiony na siłę. Tam ciężko było zjechać (bardzo stromo i dużo innych zawodników podchodzących), a później jedyne sensowne rozwiązanie to podejście z powrotem na ścieżkę, z której się zjechało. P.17 stał na granicy z Czechami i tu chyba lepszym wariantem był skręt w prawo dopiero na kolejnym rozwidleniu i dojazd od wschodu. Dojazd do mety już bez większych problemów, no może poza ostatnią prostą, która była lekko pod górę. Dla mnie to był wyczerpujący start, ale ukończony. Czas 2:52 h, 35 km, 880 m podjazdów.
Bardzo wyrównane wyniki były w K17 – trzy nasze zawodniczki zmieściły się 52 sekundach.

Mój wykres wysokości:

Wyniki naszych zawodników:
K17  19. Karolina Dammfeld
K17  20. Aleksandra Polewka
K17  21. Julia Nyga
K21  19. Anna Kamińska
M17  10. Michał Towarek
M20  20. Bartek Niebielski
M20  27. Damian Hyla
M21  40. Radosław Jaroszek
M21  42. Grzegorz Marcinkiewicz
M50  36. Adam Wroniak

Tu można obejrzeć krótki film oraz zdjęcia.