Kwiecień w izolatce

  Kwiecień 2020 już prawie za nami; trudno powiedzieć, żeby szczególnie dużo się w tym miesiącu wydarzyło, jeśli chodzi o opisywane na tej stronie aktywności sportowe - ale, można było wynaleźć całkiem interesujące wydarzenia. Albo - zupełnie mało interesujące - niemniej, kiedy ktoś siedzi siódmy tydzień w domu i już mu się zagotowało pod deklem, to i na takie drobiazgi warto zwrócić uwagę. Poniżej lista (zupełnie subiektywna, rzecz jasna) takich doniesień:

  •  zaczynamy od informacji optymistycznej; wiadomo, że dzieci za długo przesiadują przed komputerami (zwłaszcza teraz - przecież zawsze mogą powiedzieć, że nie przycinają w żadną gierkę, tylko mozolnie odrabiają lekcje on-line). Ale - jak się takiego młodego człowieka odpowiednio zainspiruje... to można połączyć przyjemne z pożytecznym. Takie wnioski napływają z Brazylii; niedano Janek Lenczowski skończył w tym pięknym kraju kurs kartograficzny. I nawet pochwalił się wykonaną przez siebie mapą. Okazuje się jednak, że nie jest to jedyny mapeador w tej rodzinie; niedawno w sieci ukazała się mapa, wykonana przez pierworodnego Janka - czyli Adama Lenczowskiego (lat 12). Pobiegać (nogami) będzie po niej trudno, bo to mapa terenu wirtualnego, ale - wydaje się, że wykonana jest nad wyraz dokładnie. Niezłe, co?..

(Zagadka dla zgredów - czego to mapa? Dzieci i młodzież do lat 18 nie biorą udziału w konkursie)

  • u nas wszyscy najpierw byli niepocieszeni/wk..wieni z powodu idiotycznego zakazu wejścia do lasu, potem odetchnęli z ulgą, kiedy rabin wygonił kozę z izby odwieszono zakaz i znowu można truchtać w krzakach. Nawet bez maseczki! No szał, normalnie. Co więcej - w ramach odmrażania sportu, ogłoszono, że ze wszystkich dyscyplin najmniej kontaktowa jest piłka nożna (tak sobie tłumaczę fakt, że w maju wznowi rozgrywki najlepsza liga świata, nasza Ekstraska). W tym samym czasie siatkarze będą pykać treningi po pięciu na sali, tyleż samo gości wejdzie na strzelnicę wielkości dwóch boisk do nogi. Ale - może - doczekamy dni, kiedy będzie można zorganizować zawody dla 50 osób (bez publiki, oczywiście). Zanim to nastąpi, będziemy mogli sobie pójść do sklepu (a nawet galerii handlowej) i poocierać się o dowolną liczbę ludzi. Albo wyskoczyć na przejażdżkę w połowie zatłoczonym autobusem po mieście. 
  • Czesi kompletnie nie potrafią się bawić; wprawdzie błyskawicznie odwołali tegoroczne MŚ w MTBO, ale właśnie organizują się w sprawie przeprowadzenia tej imprezy w 2023 roku. Coś za szybko; a gdzie wystąpienie minister sportu, gdzie konferencja premiera+ministra zdrowia? To się nie może udać. W dodatku ostentacyjnie przeprowadzają zawody treningowe w formule BPK. Dobrze, że nam tę granicę zamknęli; reakcyjny element nie przepłynie
  • a może już przepłynął?.. Całkiem bujnie rozwija się akcja trasy na czasy zarazy. Map z trasami sporo - chociaż trudno się oprzeć wrażeniu, że to, co wykonalne jest na Mazowszu, w Trójmieście czy w Krakowie, zupełnie nie udaje się na Śląsku (Górnym ale - biorąc pod uwagę potencjał - zwłaszcza Dolnym) czy, dajmy na to, w Szczecinie. Dziwne. Bo przecież nie biorę pod uwagę takiej ewentualności, że treningi na mapach łupią wszyscy - tylko niektórzy bardzo nie chcą, żeby inni też z ich map skorzystali, nie? Przy okazji - serdecznie podziękowania dla tych, którzy poczuli się zobligowani do wpłacenia datków za treningi. Bardzo nam miło.
  • w polskiej orientacji też podjęto już pewne decyzje; ogłoszono tę pilniejszą - a mianowicie taką, że tańsze opłaty rejestracyjne obowiązują już tylko do jutra (30 kwietnia). Zatem, jeśli ktoś liczy na starty w imprezach-  nazwijmy to, kwalifikowanych - w sezonie 2020, ma niewiele czasu, żeby przyoszczędzić co nieco. Chyba, że liczy na nastepującą kombinację: a) galopująca inflacja b) nadążająca za nią waloryzacja c) nie nadążająca za nimi reakcja PZOS, polegająca na sukcesywnym i proporcjonalnym widnowaniu stawek. W sumie, z tego kombo najbardziej prawdopodobne jest ziszczenie się warunku: a). Na: b) bym nie liczył zanadto, prędzej na: c).
  • ale, żeby nie było, że Zarząd myśli tylko o opłatach; dyskutowano też ponoć nad kalendarzem na ten sezon, który - jak wiadomo - padł niczym Artur Szpilka w ostatniej walce. Malkontentom przypominam jednak, że pan Artur tę walkę wygrał - więc my też możemy. Imprezy mistrzowskie (MP, KMP) planowane są na jesień; wniosek z tego oczywisty - jeśli ktoś chce trafić z formą na te zawody, powinien latem trochę zmienić nabyte już w trakcie izolacji nawyki spożywcze i może nawet gdzieś wystartować (Warszawska Mila, ustami Przemka Patejki, ogłasza na przykład, że rozpatrywany jest termin lipcowo-sierpniowy). Względnie, by unikać kontuzji, można przygotowywać się w zaciszu domowym - ale wtedy pojawia się ryzyko, że jednak coś nie pyknie. Waga startowa, na przykład:

  • żeby jednak zakończyć tak, jak rozpoczęliśmy - czyli informacją pozytywną, choć w tym wypadku jest to zadowolenie wyłącznie wewnątrzteamowe - mimo dość dziwnych czasów, sekcja orientacji sportowej nam przed sezonem dość wyraźnie spuchła. Pojawiło się kilkanaście nowych osób w sekcji - witamy serdecznie! Cieszymy się bardzo - zwłaszcza z tych najmłodszych, bo będzie można ich sfuksować na klubowym chrzcie to zawsze fajnie, kiedy nowi ludzie trafiają do naszego, pięknego, sportu. Z tym, że zasilili nasze szeregi nie tylko debiutaci. Jest kilka osób bardziej doświadczonych i z fajnym dorobkiem. W tej liczbie...w tym sezonie barwy Teamu 360º reprezentować będzie najbardziej utytułowana zawodniczka w historii polskiego biegu na orientację! Kto, co i jak - możecie sobie zobaczyć w zakładce zawodniczej.
  • w kwietniu, z grubsza, chyba tyle; co przyniesie maj, strach pomyśleć nawet. Ale - zobaczymy. Zdrowia winszujemy.