Przerywnik zimowy

Na moment odrywamy się spraw krajowo-rajdowych i spoglądamy okiem sokolim w pagóry wysokie Pakistanu, gdzie ze szczytem o dźwięcznej nazwie Nanga Parbat zmaga się polska ekspedycja pod szyldem PZA. Przypominamy, że towarzystwo ruszyło na podbój ośmiotysięcznika w połowie maja; od tego czasu poczyniono pewne postępy - ale po maśle, niestety, nie idzie. No i przypominamy, że w wyprawie biorą udział nasi ludzie - Iro Waluga (całkiem nasz), Rafał Fronia (Plan), Ola Dzik (Navigator) a także pojawiający sie czasem na rajdach Jurek Natkański.


Na początek news w miarę świeży, czyli sprzed dwóch dni:


"Z obozu II w górę — relacja z 07.06.2010


Zespół: Robert Szymczak, Arek Grządziel, Marcin Kaczkan, Irek Waluga i Aleksandra Dzik, po 12 godzinnej wspinaczce w średnich warunkach, dotarł do obozu II (C2) około godziny 16–17 czasu lokalnego. Niestety, zostawiony tu namiot nie przetrwał. Potargał go napór śniegu, a wiatr wywiał maszty w przepaść.


Zespół musi spędzić noc w 5 osób w jednym namiocie przyniesionym przez siebie z dołu. Jutro himalaiści powinni kontynuować akcję w górę, w kierunku obozu III. Aby rozwieszać poręczówki i móc spędzić drugą noc na wysokości przydałby im się drugi namiot doniesiony z dołu.


W obozie I jest zespół Jurek Natkański, Piotr Snopczyński i Jarosław Gawrysiak. W dniu 08.06 powinni oni dotrzeć do obozu II. Pożądane jest, aby oprócz swojego namiotu donieśli oni w górę jeden namiot więcej, by akcja poręczowania drogi do obozu III mogła przebiegać szybko i sprawnie.


Artur Hajzer (kierownik), Robert Kaźmierski, Rafał Fronia i Jacek Czech obserwują rozwój sytuacji i akcji z dogodnych pozycji w bazie wyprawy. Zgodnie z zapowiedzią kierownik stara się nie wychylać z okopu, a tym bardziej przechodzić do pierwszej linii i angażować się w zakładanie obozu III — ciekawe czy ta sztuka mu się uda :-)??


Pozdrowienia z bazy!
Załoga wyprawy unifikacyjnej PZA 2010"


To była informacja wisząca na stronie PZA; a teraz dwa słowa wyjaśnienia. Otóż Rafał Fronia oraz Artur Hajzer i Robert Kaźmierski założyli kilka dni temu tę dwójkę, co to ją zwiało w przepaść. Założyli - ale w trakcie pracy zdiagnozowali u siebie obrzęk mózgu i czym prędzej zeszli do bazy. Wiadomo, żartów nie ma. I teraz muszą przez jakiś czas posiedzieć niżej, zanim ewentualnie wyjdą wyżej. Rzecz zrelacjonowała mi żona Rafała, czyli Jola Fronia. A on jej naopowiadał to wszystko przez telefon satelitarny, więc nie koloryzuję zanadto. Troszkę Jola się zastanawiała, jak to się stało, że ten obrzęk dopadł ich stosunkowo nisko (niecałe 6 tysięcy n.p.m.), tym bardziej, że Hajzer ma najmarniej ze trzy ósemki na koncie a Froncek jedną - i zawsze wysokość znosił doskonale. No, ale nie po to wyprawowicze przechodzili kursy medyczne, żeby teraz powątpiewać. W każdym razie oni bazują - a Iro pewnie działa w górze. Powodzenia!!!