Leniwy Marcin

No, nie taki znów leniwy ("a kto siedzi na kanapie? A kto za uchem się drapie?" - i tak dalej...). Tylko tytuł miał nawiązać do nazwy imprezy - czyli zawodów p.t. "Lenie w terenie". Kilka dni temu pisałem, że obstawi je pewnie Klarska - i to się akurat nie sprawdziło. Pod Siedlce wybrał się za to Marcin - a jak się już wybrał, to imprezę ogolił, sięgając po zwycięstwo na trasie "Hard" (jak te pejcze i ćwieki, o których było poprzednio).


Wygrywca podzielił się wrażeniami. Ponoć było fajnie. To niemal wszystkie refleksje, które udało mi się od Marcina wyciągnąć - jak wiadomo, gaduła jest to straszny. Ale w ramach bonusa dodał jeszcze, że interesujące było zadanie linowo-wspinaczkowe, na którym z braku skały, zawodnicy drapali się do góry po drzewie, żeby podbić punkt. "Męczące" - wyznał Marcin, "przynajmniej dla mnie". Nasz bohater nie uniknął także pobytu w strefie hańby! Nie chodzi tu o przynależność do młodzieżówki którejś z parlamentarnych partii politycznych, tylko o miejsce, gdzie się odsiadywało kary czasowe za niecelne strzały z łuku. Zadanie było perfidne, bo strzały nie bardzo chciały do tarczy trafiać same i w efekcie Marcin siedział 6 minut. Ale, co tam; ludzie z większymi wyrokami dają radę. Mimo tych przejściowych trudności udało się do mety dotrzeć - gdzie czekał okazały puchar oraz wielce wartościowe talony na sprzęt sportowy. Mówiliśmy, że to fajne zawody będą.

Komentarze