Przed wyjazdem mówiłam, że chciałabym dotrzeć do mety. Tak niby żartem. Ale teraz widzę, że to naprawdę nie będą przelewki i fajnie będzie to tej mety dotrzeć". Z relacji telefonicznej Magdy, którą właśnie przelewam na wirtualny papier, wynika zaś, że nawet dotarcie do mety może być czelendżem nielichym. Zresztą - poczytajcie...
Przypomnijmy, tak dla formalności, że Magda i Flekmus przed rokiem zawody pt. Tovtry Raid obgonili w stylu pięknym i spektakularnym. W nagrodę mieli, między innymi, wpisowe gratis - no to wyruszyli w czwartek pod Kamieniec Podolski. "Wieczorem podjechaliśmy pod drogę, która idzie do bazy. Zjeżdżamy z tej głównej asfaltówki - to znaczy asfaltówki ukraińskiej, w którą w Polsce pewnie bym nawet nie wjechała - i patrzymy. Niee, to nie może być ta droga... to się przespaliśmy przy tej głównej. Rano wstajemy, patrzymy, pytamy okolicznych - i to była TA droga. Koleiny takie, że kółeczkami w powietrzu moglibyśmy tylko pomachać zawieszeni. Miejscowy mówi - możecie tu skrócić przez tę łączkę, na krechę... Optymista, chabazie tam wyżej mojego pasa. I zaraz dodał, że błoto głębokie może jednak na tej łące być. To obróciliśmy z rzeczami do bazy na cztery razy"... Paweł, w słusznej trosce o ubranie, zaproponował nawet, by od razu przebrać się w startówki i nie brudzić wszystkiego.
Tych rzeczy do noszenia było pewnie sporo; na przykład obstalowany u orgów kajak (bo każdy ma mieć swój). Model niegdyś popularny i u nas - czyli składak brezentowy. Flekmusy na dziś wieczór planują naukę składania... Z ciekawostek jeszcze taka historia: "Pogoda taka sobie; 13 stopni to wszystko, jeśli chodzi o upał. Mówią, że skrócą nawet odcinek rowerowy. Tego odcinka dużo na polskie warunki nie jest, jakieś dwa razy po 40 kilometrów i raz 15, ale jak pomyślałam, że po takiej błotnistej drodze z koleinami mam prawie stówkę napierać, to się tym skrótem nie zmartwiłam. A jak mówią o odcinku pływackim, to się tylko śmieją jakoś. No, ale piękny tu płynie Dniestr.. tylko podchodzić do niego to się nawet nie chce".
No, może się pogoda zmieni. W Moskwie gorąc, w Warszawie od jutra ma być cieplej - to może i na Podolu... Ale, żeby nie smucić tylko, to o efektownej końcówce zawodów: "Tyrolka ma dojeżdżać do samej bazy, do mety. Pytam gości - a skąd ta tyrolka? A oni na to - a z tamtej góry. A góra wydaje się taaak daleko... ponoć 500 metrów ma mieć ten zjazd, ale wygląda na więcej. No, zobaczymy". Tak, czy inaczej, przekazujemy jeszcze apel Flekmusów: "Trzymajcie za nas kciuki, bo na pewno się przyda. Liczymy na takie wsparcie!". Nie ma sprawy, trzymamy. No nie?








Komentarze
188.146.5.168
No to ja trzymam na maksia! Dacie radę! Flekmusy są twarde, Flekmusy nie pękają.
217.113.232.121
Goł, goł, goł!... and płyńta!