Od kilku lat w pierwszej połowie lipca warto się było wybrać do Mławy na małe ściganko. Konrad Wtulich i jego wesoła kompania organizowali dość kameralne zawody w malowniczym terenie. Początkowo były to zmagania solo; rok temu już dwójkowe. Niestety - ponieważ frekwencja nie zwalała z nóg, Kondziu się odgrażał, że te zeszłoroczne zawody, to już ostatnie. Poniekąd słowa dotrzymał - ale, na szczęście, w stylu mocno politycznym. Bo niby nie skłamał - a zawody jednak się odbędą...
W sumie to się cieszymy, bo pozostajemy ostatnimi historycznymi wygrywcami Rajdu Mława. Drugi powód do radości jest taki, że zmagania - obecnie pod nazwą "funex orient" - zapowiadają się ciekawie. No i listy startowe okazałe, więc miłośnicy przepychanek na starcie znajdą coś dla siebie. Dotykać łokciami (czy kto tam czym lubi bardziej) można się będzie na trasach pieszych oraz rowerowych; z nazwy zawodów wnoszę zaś, że uczestnicy zostaną wyposażeni w mapy. Od siebie mogę też dodać, że karkówka na mecie rządzi. W imieniu organizatorów zatem zapraszamy i polecamy - to już w ten weekend!







