Morza szum, ptaków śpiew, ciężka praca całe dwa dzionki. Tak to wyglądało w spiesznej i zdyszanej nieco relacji naszego kolegi Darcza, co to wybrał się nad morze, by bronić drugiego wicemistrzostwa w klasie Jelcz...pardon, Star oczywiście. Darek trenuje zapamiętale na zgrupowaniu w Górkach, by już jutro przenieść się do Gdyni, gdzie z kolei od piątku rozpoczną się mistrzostwa Polski w tej olimpijskiej klasie żeglarskiej.
Na razie jednak trwają przygotowania i manewry wodne. Darek jest załogantem Tomasza Holca, który - poza tym, że jest olimpijczykiem z dawnych lat - to jeszcze piastuje odpowiedzialne funkcje. Konkretnie, jest takim ViceBlatterem w ISAF, czyli federacji żeglarskiej. Nasz timowy kolega ma niezaprzeczalny talent do wkręcania się w pobliże konfitur, więc w sumie znalezienie się na pokładzie z VIP-em nas nie dziwi za bardzo. Poza tym - rok temu panowie pożeglowali pięknie, więc dlaczego nie powtórzyć tej męskiej, słonej (jak nasza miłość, o której grało i śpiewało Maanam) przygody, ha?
Tym bardziej, że treningi, przynajmniej niektóre, wypadły obiecująco. Otóż we wtorek załoga Holc-Urbanowicz zostawiła raz w pokonanym polu skład Kusznierewicz-Życki. Przypominamy, że ten pierwszy, to jedyny, jak dotychczas, polski mistrz olimpijski z żaglach. Dziś nastąpił powrót na ziemię - czy też wodę - bo nasze matrosy nie dokończyły żadnego wyścigu... Ale i wiało mocniej pono. Dobra, w Gdyni się zobaczy. Pogodę Darek będzie znał z odpiwiednim wyprzedzeniem, bo własnie (poza manewrami wodnymi) odbywał także kurs meteo. Nowy Wicherek?







