Dobra pozycja do ataku

Tak określił występy pierwszego dnia zmagań podczas Mistrzostw Polski w klasie Star Darek. Przy takim sobie, przechodzącym w żaden, wietrze, załoga Tomasz Holc-Dariusz Urbanowicz zajmowała czwarte i piąte miejsce. W klasyfikacji generalnej obrońcy drugiego vicemistrzostwa plasują się na czwartej pozycji. I to jest właśnie owa dobra pozycja do ataku.

Regaty nie ruszyły z kopyta; tak naprawdę żeglarze wyczekali się na ich rozpoczęcie i zejście na wodę do godziny 16.00. Wcześniej mieli swoje regaty zaplanowane "optymiści", czyli dzieciaki ścigające się na malutkich jachtach. Tego krasnalowego towarzystwa było ponoć 300 osób; też czekali strasznie długo i najwyraźniej im się sprzykrzyło. Efekt był taki, że ta grupa (przypomnę, trzystuosobowa) darła się przez jakieś pół godziny unisono "AP nad A!!!", co w hermetycznym języku żeglarzy oznaczało, że nie chcą już się ścigać i żądają zakończenia regat na dziś.

Komisja sędziowska ugięła się pod presją i krasnale już po południu nie zeszły na wodę. Starszaki ze Stara (stąd nazwa pewnie) jednak się doczekały i rozegrano dwa z trzech zaplanowanych wyścigów.

W pierwszym Tomasz i Darek ruszyli rączo; na pierwszej halsówce byli na drugim miejscu, wyprzedzając między innymi Mateusza Kusznierewicza z Dominikiem Życkim. No, ale potem Mateusz odpłynął, zaś nasze pieszczochy spadły na czwarte miejsce.

W wyścigu drugim nie najlepiej wyszedł start; potem jeszcze nie wydała strona na halsówce i skończyło się na piątej lokacie. Czyli w połowie stawki, bo ściga się dziewięć załóg - jedna ukraińska i osiem polskich.

Prowadzą po pierwszym dniu, co nie jest zaskoczeniem, Mateusz i Dominik, wyprzedzając drugą polską parę eksportową - Maćka Grabowskiego z Łukaszem Lesińskim. Ex-aequo z Grabkiem sklasyfikowani są Ukraińcy, no a potem nasi. Ale jeszcze sporo wyścigów do rozegrania - rok temu, jak nie omieszkał przypomnieć red. Urbanowicz, zaczynali od piątej pozycji po pierwszym dniu. Byle wiało, byle wiało.