Fajne bieganie było

To fajne bieganie to drugi rzut Mountain Marathonów, który odbył się w Karpaczu. Opinia dotycząca fajowskości pochodzi zaś od Pawła Dybka - Flekmus ucieszył się bowiem wielce, że wyprzedził innego naszego timowicza, czyli Irka Walugę. Panowie zajęli odpowiednio 20. i 22. miejsce. Magda Łączak była 52., ale wśród babeczek już czwarta - a w swojej kategorii wiekowej nawet trzecia. A kicał jeszcze w tym biegu Podul; w sumie - nie dość, że sukcesy, to jeszcze frekwencja godna.

Iro tak do końca nie był zachwycony swoim występem - ale też trenować zaczął całkiem niedawno, po powrocie z gór nieco wyższych, niż Śnieżka. "Paweł dopadł mnie tuż przed kopułą szczytu (biegano na śnieżkę; 13 km trasy i ok. 1100 przewyższenia) i minął jak parowóz" - zeznawał nasz himalaista. Flekmus zaś, żeby nie było, troszkę powzdychał, że nie było na trasie zbiegów. "Zawsze na tych zbiegach sporo zyskiwaliśmy; tutaj było tylko pod górę". Magda za to była niezadowolona, bo znowu przegrała z inną zawodniczką o pół minuty. "Nie widziałam jej, bo biegł za nią jakiś facet. Ale w sumie nie wiem, czy dałabym radę ją dopaść...".

Okazuje się jednak, że nie przewyższenie ("myślałam, że po 500-600 metrach nie dam rady i będę musiała zacząć podchodzić - a udało się wbiec"), nie widoki piękne i pogoda zachęcająca do ich kontemplowania i nie wynik sportowy były tu gwoździem programu. "Pierwszy raz chyba zjeżdżałam kolejką z góry; na takim krzesełku w powietrzu.. przeżycie ekstremalne, jak dla mnie!" - emocjonowała się Magda.

Widzicie, moi drodzy; niby x lat startów w rajdach, które na imieninach u cioci nazywamy ekstremalnymi, żeby trochę urosnąć w oczach słuchaczy. Niby wyprawy i tak dalej - a nadal czyhają na nas zasadzki i niespodzianki wszędzie. W dodatku ekstremalne...

Wracając jeszcze do sportu - Podul ponoć zameldował się na mecie nieco ponad 10 minut po Magdzie. Wyników strona zawodow na razie taktownie nie podaje. A Magda, za namową Izy Zatorskiej, ma zamiar się szykować do MP w biegu górskim. Na Śnieżniku chyba kolejki linowej jeszcze nie ma, więc jesteśmy spokojni.