Staruszkowie w boju

Tak jakoś cichcem ("nie przemykał tu ktoś - chyłkiem?") przeszły w tym roku mistrzostwa świata weteranów w biegu na orientację... Zupełnie bez sensu, bo i blisko dość było (Szwajcaria) i w dodatku mieliśmy tam, zupełnie oficjalnie, swojego przedstawiciela! Chodzi, oczywiście, o Marcina, który w Helwecji startował w barwach 360°. Jak wypadł? Moim zdaniem, bardzo dobrze. Zatem się cieszymy, gratulujemy i ogólnie napinamy wirtualny biceps.

Marcin, zgodnie z metryką, startował w kategorii M-35. Czyli, że męskiej, dla gości, którzy mają 35 lat (rocznikowo) i więcej. To wśród weteranów najmłodsza kategoria; stąd ci staruszkowie z tytułu. Tak przy okazji (czas na ulubioną dygresję...); pomnę, że juniorem młodszym będąc, w ogóle nie potrafiłem wyobrazić sobie, jak to będzie kiedyś w weteranach. Poza tym, nie mówiliśmy wówczas z kolegami "weterani" tylko, nie wiedzieć czemu, "wenerycy". Tym bardziej głupio teraz.

Dobra, wracamy do Szwajcarii; podczas tych zawodów - o których, w kontekście świetnych startów Piotrka Czajkowskiego, obszernie pisaliśmy zeszłej zimy - najpierw biega się eliminacje a potem finały. Czyli - najpierw towarzystwo dzieli się na tych lepszych, średnich i słabszych a potem organizuje im finały. I Marcin zarówno w sprincie, jak i w klasyku, zakwalifikował się do finału A - czyli tych lepszych! Też mi wynik - powie ktoś, ale będzie to ktoś mało obeznany. Spośród polskich zawodników taki myk było w stanie wykonać niewielu. W finałach szło już różnie; w sprincie 53. miejsce, na długim dystansie znacznie lepiej - 33. pozycja. Czyli bardzo w porządku. Jakby kto chciał zobaczyć, w jakim terenie się odbywała zabawa, to TU jest linka do mapy terenu klasyka.

A jakby komu nie wystarczało ostatnio polskich sukcesów sportowych (Kamerun! Kamerun!), to dodam jeszcze, że w kategorii W-40 A (babeczki, ponad 40 lat, finał dla najlepszych) DWA ZŁOTE MEDALE wywalczyła Ania Górnicka-Antonowicz. Wynik bez precedensu w historii startów Polaków w MŚW; szacun i tyle.

A moja Mama coś chora była i dlatego ciut gorzej poszło, ale i tak zazdroszczę ściganka szwajcarskiego. Eh... Aha - jeśli się kto wciągnął, to właśnie trwają mistrzostwa świata elity w biegu na orientację. I Grand Prix Polonia też, gdzie zresztą Marcin hasa.