Flekmusy rulez

Może to nie były najdłuższe zawody w tej galaktyce, ale jedne z szybszych - to na pewno. Magda i Paweł zaprezentowali zatem, że poruszać się potrafią żwawo - na tyle, żeby ogolić zawody w kategorii: a) miksów b) zespołów polskich. W generalce, zgodnie z zasadami staropolskiej gościnności, byli na drugiej pozycji. Multi Sport Challenge obgonili bowiem goście z Czech, startujący pod szyldem Warmpeace Adventure/VŠSK UHK B.

Wedle relacji Magdy, wyglądało to tak: w wodzie duży tłok, bo - generalnie rzecz biorąc - rajdowcy w Polsce z pływaniem mają niejakie problemy. Od ścisłej czołówki (np. Kiełbaska, startujący w barwach Funexsports z Kondziem Wtulichem) dzieliło ją około minuty. W dodatku sporą część teoretycznie pływackiego odcinka (700-800 metrów) można było przespacerować w wodzie do pasa albo jakoś podobnie.

Potem miały iść rolki - ale ponieważ było mokro, to zamiast kółeczek były buciki. 12 km; wtedy jeszcze team 360° napierał na czele. Na rowerze jednak Czesi okazali się szybsi i utrzymali prowadzenie do mety, powiększając zresztą przewagę na ostatnim odcinku pieszym.

Flekmusy zachowały drugie miejsce, goląc zresztą bezdyskusyjnie kategorię mieszaną płciowo oraz wewnętrzne rozgrywki zawodników z kraju, gdzie zjazdy po mokrym na rolkach je to masakra. Na trzeciej pozycji w generalce zameldował się team Lurbel Adventure - z czego logicznie rzecz biorąc można wnosić, że zaraz po nich pojawili sę na finiszu Michał i Kondziu, czyli Funexsports. Nie wiem, w ilu imprezach będzie się jeszcze ścigać Michał z Paszą i Maćkiem, ale to trochę jak mecze polskich piłkarzy z niemieckimi. Walczą, ale zawsze jednak w plecy...

Tyle zdołała przekazać telefonicznie Magda, zanim przekaz urwał się, niczym koncert Wojskiego albo i hejnał krakowski. Zasięg pono w tych pagórach słaby. Nie wiemy zatem, jak śmigały kafelki oraz Szwagry. Ale się dowiemy, mam nadzieję - na przykład od przemiłych Czytelników. Na wszelki wypadek, składamy wszystkim zasłużone gratulacje. Flekmusom zaś zwyczajowo krzyczymy: hip-hip-hurra!!!