Nocna penetracja stolycy

"Apaszem Stasiek był..." - taka piosenka autorstwa Grzesiuka Stanisława opiewała jednego z królów nocnego życia stolycy. Kto nie chciałby się czasem poczuć jak ów Stasiek - albo, w przypadku pań, Czarna Mańka, dajmy na to? Chodzi oczywiście o splendor i poczucie wyjątkowości - choćby w życiu nocnym.

Ponieważ jesteśmy tu od spełniania rozmaitych zachcianek, także i tego typu marzenia możemy pomóc spełnić. -Jak? - zapyta ktoś. A, proszę poczytać...

Otóż można zostać panem nocy - albo przynajmniej smakoszem zmroku - wygrywając zawody w cyklu o wdzięcznej i działającej niezdrowo na wyobraźnię nazwie "Warszawa Nocą".

Organizuje te wuefy klub UNTS Warszawa; polegać to będzie na ściganiu na króciutkich trasach, ale za to bardzo urozmaiconych, jeśli chodzi o nawigację. Czyli - będzie się działo dużo i szybko.

Minus zasadniczy jest taki, że nie każdy mieszka w Warszawie, na swoje szczęście zresztą. Poza tym - same korzyści, bo można się wieczorem wyrwać z domu i jeszcze ściemnić, że to na zawody. Zainteresowanych odsyłam na stronę imprezy oraz do załączników poniżej. Czółko!

Komentarze