Buffka (firmy BUFF)

Tak naprawdę, to nic nowego tu nie mamy do powiedzenia. Niezbędność i uniwersalne zastosowanie są rajdowym dogmatem i niespecjalnie mamy ochotę i powód z tym polemizować. Na początek coś dla obcojęzycznych, czyli filmik instruktażowy, jak właściwie można stosować buffki:

FILMIK JEST TUTAJ

A teraz garść recenzji naszego koleżeństwa teamowego:

Chusta wielofunkcyjna BUFF towarzyszy mi nieodzownie we wszystkich moich startach . Czy na dworze jest +30 czy -20 stopni jest to obowiązkowe wyposażenie mojego plecaka :) Jak wiemy najwięcej ciepła ucieka przez głowę i odwrotnie głowa też się najbardziej nagrzewa, buffka w tym przypadku jest swoistym izolatorem pozwalającym na zachowanie komfortu cieplnego. Największą jej zaletą jest jej rozmiar i waga- no i te niekończące się sposoby wykorzystywania jej w każdej sytuacji. Traktuję ją jak kolegę z zespołu, na którym zawsze mogę polegać.

Maciek Pońc

Kiedy byłem młodszym zawodnikiem używałem do biegania, chodzenia po górach, jeżdżenia na rowerze czapek, czapeczek, chustek itp. Odkąd jednak po raz pierwszy podarowano mi buffa wszechświat skoncentrowany w okolicach mojej głowy przeżył szok porównywalny do odkrycia koła... Dziś nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek aktywności fizycznej bez buffa (i to oryginalnego bo te zza dalekiej wschodniej granicy mechacą się a ich kolorystyka jest co najmniej prymitywna). Buff o każdej porze roku! Czy to jako okrycie głowy, twarzy, szyi czy nawet do lansu.

Irek Waluga

Buffów używam od kilku lat. Uważam, że są bardzo uniwersalnym okryciem głowy. To nieodzowna część wyposażenia rajdowego. Noszę buffa zarówno zimą jak i latem. Ja jestem jego zagorzałą zwolenniczką. Generalnie nie używam go jako okrycia szyi, jedynie w Kanadzie (na rajdzie zimowym Ukatak) stosowałam go do ochrony twarzy. W lecie w zimne noce i chłodne dni super dogrzewa głowę.
Wiosną i jesienią idealnie się spisuje. W zimie czasem trzeba coś dołożyć, np. drugiego buffa. Świetna szmatka.

Magda Łączak

Teraz utwór wierszem...

Szalenie praktyczna, wielofunkcyjna rzecz. Na trening i zawody, w góry i do wody...(może przesadziłem). Na głowę i pod szyję, chcecie ?!  To wam firma......uszyje

Jacek Podulka

I jeszcze ilustrowana wypowiedź jedna...

Dla mnie bez buffki nie ma wyjścia na trening. Czy to latem, czy zimą zawsze mam ją pod ręką. Niezwykle praktyczny kawałek "szmatki", który zarówno może służyć utrzymaniu ciepła jak i ochronie przed palącym słońcem. Po pięciu latach używania starej w końcu dostałem nową, przy okazji Rajdu 360 Stopni. Ale tamta nie wykazywała wcale oznak zmęczenia. Teraz mam dwie i nie cierpię klęski urodzaju wcale, wręcz przeciwnie.

Darek Urbanowicz

Oto zaś foto: