Powarszawskie wspominki

 Nadal czekamy na relacje filmowe z Rajdu Miejskiego w Warszawie (mają być jutro); na te pisane zresztą też - i tu mamy już pewne efekty. Podobnie, jak w zeszłym roku, na starcie stanął arcywaleczny team "Sułki". I  - podobnie, jak rok temu - możemy sobie przeczytać, jak im się perygrynowało po Warszawie z mapą. Tym razem szczególny nacisk położony został na etap rowerowy - a zdjęcia są z pieszego - ale to chyba nic takiego, co? Grunt, że czyta się znakomicie. Autorką wspomnień jest Magda Niesłuchowska; polecamy!

Rajd Miejski Warszawa'2015 

W tym roku nie było łatwo: ja nie mogłam trenować biegania ze względu na moje kolano, a Tomaszek całkiem sobie załatwił żebra spadając ze schodów. Wahaliśmy się do ostatniej chwili czy wystartować, Tomek jeszcze z piątek wieczorem przed zawodami był u ortopedy, ale cieszymy się, że się nie poddaliśmy i wystartowaliśmy. W drugim dniu zawodów, kiedy tradycyjnie zaczęliśmy na szarym końcu też miałam chwile zwątpienia (co ja tu właściwie robię?), a Tomaszek, jak zobaczył ilość punktów do zaliczenia na MTBO na rowerach w lasku anińskim stwierdził ze "Igor chyba zwariował" i w związku z tym "nie będziemy się bez sensu uganiać po lesie". No ale jakoś daliśmy radę, wprawdzie Tomaszkowe żebra okropnie ucierpiały na anińskich wykrotach i wądołach, ale kolejna porcja Apapu pomogła i dotarliśmy do mety :-). Musimy jeszcze popracować nad kondycją i strategią i może w przyszłym roku uda się zaliczyć więcej punktów :-).

W ogóle w tym roku to jakoś tak  wyszło, że to  jak dla mnie to był  rajd po "moich" miejscach w Warszawie.
Rajd pieszy miał start/metę na tyłach mojej uczelni (oboje z Tomaszkim kończyliśmy Elektronikę).
Początek etapu MTBO wypadł w moim liceum - nie dalej jak tydzień wczesniej byłam w nim na obchodach jego siedemdziesięciolecia  :-). A dalej to już tylko cofanie w czasie.
Mieszkałam na Osiedlu IBJ, w bloku (tuż obok punktu 31) - bez mała pierwszą połowę mojego życia - zresztą dalej tam mieszkają moi rodzice, zaś punkt 34 wypadł w pobliżu domu mojej siostry na Hafciarskiej. Punkt 36 to znana  wszystkim starym aninianom  górka Delmacha. W czasach kiedy większości uczestników rajdu nie było jeszcze na świecie, na tej górce jeździłam na nartach: zimą, jak rodzice wrócili z pracy jechało się (na nartach ) z osiedla ulicą  Odsieczy Wiednia  na górkę. Jeździliśmy na tej części, która wypada u zbiegu ulic Odrodzenia i Odsieczy Wiednia - była tam latarnia i było cokolwiek widać w zimowych wieczornych ciemnościach. Choć trudno w to uwierzyć, ta część górki Delmacha nie była zarośnięta drzewami tak jak teraz, ani nie była otoczona licznymi rezydencjami i był całkiem fajny stoczek, na którym można było zrobić kilka skrętów (skręt "do latarni" zawsze wychodził mi lepiej).   Miałyśmy z siostrą drewniane narty z metalowymi krawędziami i  wiązania typu kandahar. Nartki były czerwone, z czarnym napisem "Bystre Junior" na złotym tle. A w niedzielę była zimą "wyprawa" z rodzicami na narty na górki (okolice punktów 41 i 44). A jak byliśmy na studiach i przekonaliśmy się do nart biegowych, wieczorami w dni powszednie zakładaliśmy pod linią wysokiego napięcia wspaniały ślad, którym można było mknąć przed siebie w blasku księżyca. Ale tylko do najbliższego weekendu, kiedy to liczni osiedlowi spacerowicze złośliwie niszczyli nam ślad uznając, że idzie się nim wygodniej niż w głębokim śniegu obok.   A teraz to i zimy nie takie no i w naszym anińskim lasku pełno ludzi z kijkami, psami, dzieciami, wózkami, sankami, rowerami  i nie wiadomo z czym tam jeszcze ....
Ciekawe, że teraz jakoś ta wielka przestrzeń moich dziecinnych wypraw i spacerów z rodzicami jakoś bardzo się skurczyła i zmalała i wszystko wydaje się jakby mniejsze i bliższe ....

(Fotografie, rzecz jasna, autorstwa Piotrka Siliniewicza)

Mknąc na punkt nr 7 w Parku Matki Mojej (bo czas nam upływał nieubłaganie) minęliśmy moją podstawówkę (szkoła nr 218 im. Michała Kajki).
A na koniec punkt 12: jeszcze jeden rodzinny akcent, na wolskim cmenatrzu koło pomnika Polegli Niepokonani, w kwaterach powstańczych jest symboliczny grób mojego dziadka, który zginął w Powstaniu Warszawskim, a jego ciała nigdy nie odnaleziono."