Middle jak salceson

  Zbulwersowanych tym porównaniem spieszę poinformować, że to skojarzenie z "Konopielką" (taka książka, film też) mi się znienacka nasunęło. W tymże dziele główny bohater - Kaziuk niejaki - zapytany, czy mleko dobre, odparł:  "Dobre!  - A salceson? - Tyż niezgorszy" - zadeklarował Kaziuk. No, to wzorem Kaziuka, występ Polaków na MŚ w BnO na dystansie średnim określiłbym jako "Tyż niezgorszy". Oczywiście, w porównaniu ze sprintami, bo tak w ogóle to występ Pauliny Cygler należałoby określić jako bardzo dobry. I brawa się należą, w dodatku rzęsiste, za 24. miejsce w rywalizacji damskiej elity.

  Drugą naszą reprezentantką była Jola Kołosińska, która ukończyła bieg na 52. miejscu. Wygrała, po raz drugi z rzędu, Annika Bilstam. 39-letnia Szwedka pewnie zadowoliłaby się srebrem, ale na PK 20 (czyli na dwa przeloty od mety) niebywałego wprost wielbłąda na półtorej minuty machnęła jej rodaczka, Emma Johansson. Ponieważ wcześniej miała sporą przewagę, ostatecznie sięgnęła po brąz - a druga była Merja Rantanen z Finlandii.

(jak na PK 20 zgubić 90 sekund, pozostanie tajemnicą Emmy J. No i tracka, oczywiście)

 Wśród Panów Wojtek Kowalski (dla którego, podobnie, jak dla Pauliny, start w middlu był pierwszym na tych MŚ), zajął 39. miejsce. Niestrudzony Piotrek Parfianowicz zajął 49. miejsce. Złoto - w końcu - dla Daniela Hubmanna. Szwajcar zdobył już w minionych latach na tym dystansie srebro, wcześniej złoto na sprincie i longu - to teraz ma komplecik. Ledwie trzy sekundy wolniejszy był Lucas Basset z Francji, przy czym panowie szli łeb w łeb przez cały dystans. Największa różnica między nimi wynosiła ledwie 8 sekund (na PK 7, prowadził Szwajcar) - więc wyścig był to niesamowity. Trzecie miejsce dla Olle Bostroma ze Szwecji, który stracił do zwycięzcy 13 sekund.

 

 W środę sztafety. Też się będzie działo...