Można było lepiej?..

   No, pewnie można było. Jola Kołosińska i Bartek Pawlak zapewne nie będą szczególnie dobrze wspominać swoich występów na 1. zmianie sztafet na MŚ w BnO. W obydwu przypadkach wglądało to tak samo; niezły start i miejsce w czubie na pierwszej radiokontroli, po czym spora wtopa na rozbiciu i lokata w tyle stawki. Z różnym powodzeniem nadrabiane w dalszej części zawodów. O wynikach zresztą będzie jeszcze poniżej, ale znacznie ciekawsze jest co innego; mianowicie, czy z dyskusji, jaka się od razu wywiązała po sztafetach w tak zwanych mediach społecznościowych, coś wyniknie. Czy też, jak często bywa, każdy zainteresowany się wygada, mędrcy rzucą światłe uwagi, dowcipni żarciki, może gdzieś tam się przebije uwaga od zawodników - i tyle.

  A rzecz jest interesująca; w kilku aspektach. Począwszy od podstawowych - kto i za ile, poprzez techniczne - jak, wreszcie - ile czasu to zajmie. Mowa, oczywiście, o przygotowaniu najlepszych polskich zawodników do skutecznego rywalizowania z czołówką na poziomie międzynarodowym. Ciekaw jestem, jak wygląda taki plan na najbliższe, powiedzmy, 3 lata. I czy takowy w ogóle istnieje.

  No, ale to tylko tak przy okazji biegu, w którym Polki zajęły ostatecznie 22. miejsce, Polacy zaś - 19. Dobre biegi na swoich zmianach mieli Paulina Faron oraz Wojtek Kowalski i Michał Olejnik, przyzwocie Ewa Gwóżdź, ale u dziewcząt nie bardzo było co zbierać po pierwszej zmiania (strata prawie 20 minut do liderki). U chłopaków było o tyle ciekawiej, że kłopoty na pierwszej zmianie mieli także Duńczycy, Rosjanie, Szwedzi czy Norwegowie. Ci ostatni finiszowali kapitalnie, zdobywając ostatecznie srebro. Wygrali z dużą przewagą Szwajcarzy (Fabian Hertner, Daniel Hubmann, Matthias Kyburz), zaś po brąz sięgnęli Francuzi, biegający - po raz pierwszy od dwóch dekad - bez Tero Guergiou w składzie. Thierry startował we wszystkich sztafetach od MŚ w 1997 roku (Norwegia), ale tym razem biegali młodsi koledzy. I wybiegali medal; nieznacznie wyprzedzając zresztą gospodarzy, czyli ekipę Wielkiej Brytanii.

(Rozbicia można określic jako niebanalne. Ale szkoda, że chyba nieco zaskoczyły naszych...)

 U dziewczyn Dunki (Maja Alm, Ida Bobach, Emma Klingerberg) także miały wielką przewagę. Kolejne trzy ekipy dzieliły sekundy; ostatecznie srebro dla Norweżek, brąz dla Szwedek a Finki poza podium. Rosjanki straciły szansę na srebro, bowiem na ostatniej zmianie NKL zaliczyła Tania Riabkina.

 W piątek long i koniec MŚ. Czy będzie dla nas równie radosny, jak początek? Oby. Trzymajmy kciuki za naszych.