Konwalie zdobyte

   Właściwie to już po Konwaliach. Wczoraj w Czaplinku zakończyły się zmagania zawodników chyba najpierw z upałem, a w drugiej kolejności z trasami. Do wyboru, do koloru. Startować było można w rajdzie, na rowerze albo w kombinacji pieszy-kajak. Pełne wyniki pojawią się wkrótce na stronie zawodów.

A na trasie adventure zwyciężyli: Krzysiek Muszyński i Piotrek Dopierała. Darek Bogumił i Łukasz Otolski reprezentujący Team 360 zajęli świetne 3 miejsce.

Tak wyglądało uśmiechnięte podium:

Podsmażeni lekko

I kilka słów od Darka: że było gorąco to raz, trasa wymagająca pod względem nawigacyjnym i wydolnościowym to dwa (nie wiem, co Darek zażywa albo z jakiej jest gliny, bo w ostatnie to akurat nie wierzę:-)). Pierwszym przyjemność zajęła 16 h, naszym 19 h. Wyszło 160 km napierania w paskudnym żarze (tym razem bez piachu się obyło). Dużo różnych wariantów: jedna osoba biegała, druga w tym czasie pływała. Strzelanie z łuku i bno oparte na wskazówkach z gps-u (bez mapy). Na tym bno trzeba było zbierać fanty, bez których później nie dało rady wsiąść na kajak. Pomysłowo jak zwykle. I chyba największą frajdę zawodnikom sprawiło zadanie specjalne: przeprawa pontonowa. Organizatorzy, to musieli mieć niezły ubaw obserwując zawodników (podobno niektórzy rezygnowali nawet z wejścia na ponton). 

zdjęcia z fejsa Rajdu Konwalii

Zabawa z pewnością była pyszna, organizacja doskonała i tylko pozazdrościć wytrwałości. Nie pozostaje nic innego tylko: gratulujemy wszystkim, którym udało się doczołgać do mety:-)

 

 

 

 

Komentarze

Uzupełniając relację: jako

Uzupełniając relację: jako doświadczeni zawodnicy uznaliśmy, że szkoda czasu na zabezpieczanie mapy na etap kajakowy - przecież do mostu, gdzie kończył się etap kajakowy, trafię z równoległego BNO nawet bez mapy. To nowatorskie podejście do nawigacji było nawet słuszne, bo znalazłem pierwszy most, potem drugi, trzeci... i po kilkudziesięciu minutach i pomocy konkurencji - wreszcie właściwy.

Wczoraj podobnie korzystając z bogatego doświadczenia wybrałem się na czterotysięcznik: bez aklimatyzacji i połowy niezbędnych rzeczy. Da się, ale chyba w obu przypadkach lepiej postępować zgodnie z zasadami dla początkujących...