Kto nie ma w głowie...

... ten, w gruncie rzeczy, na MŚ w rogainingu nie ma czego szukać. Ale inna sprawa jest taka, że w nóżkach to trzeba mieć też - i to bardzo. Dowodów na to jest bezlik; kto ma ochotę, a do tego jest złośliwcem i ma ochotę powyżywać się na Karolu, to może zerknąć na notkę, którą kol. Galicz umieścił na swoim fb po zawodach w Finlandii. Dość samokrytyczny fragment wspomnień z rogaingowych mistrzostw brzmiał: "Powrót na tarczy? To mało powiedziane. Sromotny wpier.ol? Nieeee, lepiej w ogóle o wyniku nie mówić i zapomnieć o sporcie."

  Dalej też jest smacznie; w każdym razie, Karol, startujący w Finlandii z Michałem Lisiewiczem, tak do końca zadowolony z występu nie był, bo zakończył wpis deklaracją: "Biegać? Nigdy więcej". No, zobaczymy jeszcze. Ale w ten zgrabny sposób wracamy do tematu biegania podczas zawodów w rogainingu.

 Otóż, warto sobie przeanalizować wyniki czołówki. Na podium sporo znajomych; trzecie miejsce dla estońskiego Salomona, w barwach którego startowali Rait Pallo i znany nam z występów w Rajdzie 360º Timmo Tammemäe. Zdobyli 3290 punktów przeliczeniowych, pokonujący dystans niespełna 132,5 km. Można zobaczyć, jakie rozwijali tempo, jakie wybierali warianty, jakie międzyczasy... Wszystko to doskonale widać na kapitalnej wprost stronie internetowej mistrzostw. Aż zalinkuję drugi raz, bo naprawdę warto pooglądać. Drugie miejsce - ale z wynikiem o 200 punktów lepszym - też dla Estończyków i także dla znajomych; Estonian ACE Adventure Team to multimedaliści rogainingowych imprez, czyli bracia Silver i Rain Eensarowie. Oni pokonali w ciągu niespełna doby (23h56'29") niespełna 138 kilometrów. Czyli dołożyli raptem kilka km - a mieli 200 pkt więcej od kolegów, co dowodzi, że wariant był niemal wygrywający.

 Niemal, bo jednak imprezę opędzlowali gospodarze. Petteri Muukkonen i Hannu-Pekka Pukema z zespołu Kuntokeskus Huippu ("Gwiazdy siłowni"?... Ktoś biegły w fińskim to przetłumaczy lepiej?..) zdobyli aż 3520 pkt, czyli o 30 więcej od Estończyków. To raz. Zrobili to w 23h34'21", czyli w czasie o ponad 20 minut krótszym. To dwa. A teraz wisienka na torcie; Finowie faktycznie muszą być niezłymi fizolami, bo w umiarkowanie przyjemnym, lapońskim terenie machnęli prawie 150 kilometrów! Tak dokładnie, to 149,38km. Może to nie świadczy najlepiej o ich pomyśle na wybór wariantu, ale - z drugiej strony - kto mocnemu zabroni?... Mapka z zaliczonymi PK poniżej...

(Można sobie na stronie porównać, jak szli - tzn. biegli - np. Estończycy. No i tempo też do analizy...)

  Mistrzowie fejsa i królowie dobrych porad bez trudu spenetrują tę żałosną prawdę, że tak naprawdę to zwycięzcy poruszali się w ślimaczym tempie -  niespełna 6,5 km/h. Czyli - nie ma o czym gadać, każdy by tak potrafił. No, to dla porównania wynik najlepszej polskiej ekipy, czyli Karola i Michała właśnie (były jeszcze dwie - Bartek Mazan z Michałem Krupczyńskim oraz Aleksandra Waszczuk, Alicja Glinta i Martyna Macul). Chłopaki zdobyli 1290 pkt, pokonując w 22 godziny i 33 minuty dystans 68 km. Żeby nie było - to nie szydera, tylko taka sugestia, by nie sądzić po pozorach. Klika się jednak łatwiej, niż biega.

(Za to fotę mają chłopaki słitaśną. Prosto z fb Karola)

Komentarze

Jestem zdania, że są sprawy,

Obrazek użytkownika Tadziu32167

Jestem zdania, że są sprawy, które szkoda nawet komentować. Jedna z nich to przegrywanie z zawodnikami oznaczonymi 73 i 74 NZL.

Natomiast kto należy do grupy mistrzów fejsa itd.? Jestem stałym czytelnikiem dość dobrze radzącym sobie też z tzw. "między wierszami", ale w niektórych nawiązaniach się gubię.