Do kwietnia...i nie tylko

...jeszcze sporo czasu zostało. Właściwie to miało nie padać. Ale jak już pokazał się ten śnieg, to wypadało zrobić zawody narciarskie na orientację. Minął zaledwie tydzień, a tu czwarta runda PWiM w NBnO za nami. O nartach, to zawsze mało wychodzi wszystkiego. Zimy krótsze, to i zawodów mniej. My tu pitu, pitu w Falenicy. Ale warto nadmienić, że obecnie w Niemczech (a dokładniej to Oberwiesenthal), odbywają się Mistrzostwa Świata Mastersów i jednocześnie druga runda Pucharu Świata w NBnO. Też mieli problem ze śniegiem. Ale udało się zorganizować. Korzystając z okazji, to może warto uświadomić uczestników naszych mazowieckich zmagań, że „prawdziwe zawody” to wyglądają inaczej zdecydowanie. Bo to już nudne pisać, że dzisiaj: tym razem Karol Galicz wygrał, jednego punktu nie było, Andrzej Krochmal biegał w dziurawym bucie (dziura zrobiła się na trasie), organizator zawodów jak zwykle przyoszczędził z kilometrami w komunikacie technicznym (czyli +/-3 trzeba sobie dodać), a ja dorobiłam się śliwy na oku (po patyku). Zatem, zasadnicza różnica jest na przykład w mapach. Czyli, jeździmy po zielonych „drogach” na mapie. Bo te drogi, to nie zawsze są drogami. Często jest to wytwór na potrzeby zawodów kreowany. Wystarczy przyjrzeć się nienaturalnej koronce ścieżek. I o dziwo, nie można i nawet nie opłaca się ciąć.

Jeszcze nie są załadowane mapy z dzisiejszych zawodów. Ale powyżej mapka ze sprintu Panów z pierwszej rundy Pucharu Świata, która odbyła się pod koniec ubiegłego roku w Finlandii.

A dlaczego nie skracać? W błędzie jest ten, kto myśli o siłowaniu się z badylami na trasie wybierając najkrótsze warianty, te bezdrożne. Mianowicie, na tych zielonych „drogach” zakładany jest ślad.

Zawodnicy też jakoś inaczej wyglądają. Nie mowa bynajmniej o strojach. A o sprzęcie narciarskim, który w trakcie zawodów można wymieniać. Taaak, kilka par nart...

A tak wygląda zwyciężczyni wczorajszego middle’a-Tove Alexandersson.

I wiele, wiele innych, które finalnie sprowadzają się do jednego…

Śliczne te zdjęcia, ładne to wszystko…właściwie zastanawiam się nad tym, co my właściwie w Polsce uprawiamy. Mapa w folii na sznurku; termos na drogę; rozmiękczone karty startowe; kto później wystartuje, to ma ślady wyjeżdżone prosto do punktu …trochę inny wymiar, prawda? A ocena (uroku?), to indywidualna sprawa.

To dlaczego tych Mistrzostw Polski w NBnO nie było/nie ma/nie będzie? Nawet w Falenicy.

Ponad i mimo. Niech spadnie ten śnieg. Tego sobie życzymy. W Warszawie zapowiadana jest (miejmy nadzieję) krótka przerwa zwana odwilżą. Kolejna runda cyklu PWiM w NBnO może wpaść do kalendarza w każdej chwili. Czujności do kwietnia!

 

Komentarze