Dublet Rysia

  O longu '2016 pewnie jeszcze coś się tu pojawi; na razie gorycz spektakularnej porachy nie pozwala na poważniejsze wynurzenia. Tym bardziej, że są do omówienia tematy znacznie ważniejsze. Oto bowiem na polskim biegunie zimna, mieście położonym z dala - wielkie zasługi dla polskiej orientacji położył Rysio Chachurski. Pierwszy z dwóch sukcesów (chronologicznie drugi, ale zaczniemy od tego) - polegał na tym, że Rysio wygrał DMP w kategorii M-50. Ktoś powie - "i co z tego?" - ale ten ktoś to z pewnością będzie jakiś smarkacz bez moresu, bowiem w czasach świetności polskiej orientacji złoto na longu rozliczało cały sezon a zwycięzca chodził w zasłużonej glorii. Bo to raczej nie przypadek, że się wygrywa takie zawody. Oczywiście - wtedy był start interwałowy i trochę inaczej to polowanie na blachy wyglądało, ale zawsze...

 No, a skoro już o czasach świetności polskiej orientacji mowa - to czas przytoczyć drugi sukces kol. Chachurskiego. Ten o jeszcze większym ciężarze gatunkowym. Sukces nazywa się Krzysiek Urbaniak i wygląda tak:

 

 Zresztą, kto biega, ten wie, jak Krzysiek wygląda. Od soboty - Pan Prezes. I to jest ten najważniejszy sukces Rysia z minionego weekendu - doprowadzić do udanej elekcji na stanowsko Prezesa PZOS. Chętnych nie było, ryzyko ucięcia i tak mizernych środków z ministerstwa spore, do tego realne zagrożenie w postaci jakiegoś komisarza d/s orientacji z ramienia tegoż ministerstwa... Nieważne, napijmy się. Grunt, że zmory odegnane, nowe władze wybrane ( w zarządzie są także Basia Nowak, Asia Parfianowicz, Łukasz Charuba i Wojtek Dwojak)  - a do tego architekt sukcesu machnął złoto na MP .I jak tu się nie cieszyć?