Sobota na sukces

10 tytuł Harpagana na trasie rowerowej 200 km zdobył sobie Piotrek Buciak w miniony weekend. Tak sobie. Zupełnie od niechcenia. I jeszcze marudził, że nierozjeżdżony. I to piąty raz z rzędu. Tym razem wygrał. 12 minut przed 12-godzinnym limitem. Jeszcze pięciu innych podołało zmieścić się w granicach czasowych (doszliśmy do wniosku, że może na quadach albo motocrossach „zwykłym” jednostkom będzie dane takie cudo osiągnąć). A w kobiecym odpowiedniku druga była Magda Gruziel (na przełajówce). Ale jak dotąd żadnej słabej płci nie udało się zdobyć tego zaszczytnego tytułu. Co nie oznacza wcale, że poszło słabo. Wręcz przeciwnie. Obsada klubowa znaczna była. Darek Bogumił też na rowerowej dwusetce zajął 8. miejsce, a Łukasz Senderek 23. Na połówce (też rowerowej) świetnie poradził sobie Radek Jaroszek zajmując 10. lokatę. A ja? Cóż… warto czasem zapoznać się z regulaminem przed startem:-) Skoro o sukcesach, to należy o pozaklubowym nadmienić. Adamowi Wojciechowskiemu udało się zdobyć wszystkie możliwe tytuły. W ubiegłych latach na trasie mieszanej i rowerowej się powiodło. A teraz zaliczając pieszą setkę dołączył do grona nielicznych posiadających triplet harpaganowy. Dla kolegi to trzeba wymyśleć nową kombinację do zdobycia. Może wodna byłaby odpowiednia? Gratulacje!

Takie buty. Tacy ludzie. A zapisanych było sporo. Coś blisko 1 300. Wszyscy pomieścili się w lesie. I przeważnie tłumów nie było do podbijania punktów. Start i meta na zamku w Bytowie. Pofałdowany teren. Góra, dół, góra. I piachy. Wiatr paskudny. Pogoda tylko pod koniec się popsuła. Z pompą. Wszystkiego dużo. Kleszczy też.

Najzabawniejsze było zakończenie. Dochodzące kulasy i kuśtyki po odbiór dyplomu wzbudzały sympatię. Taką trochę wątpliwą. Gdzie są te granice rozsądku…? No właśnie ich nie ma. Ale prócz zakończenia imprezy odbyło się podsumowanie sezonu 2015 w Pucharze Polski w Maratonach Rowerowych na Orientację. Tutaj, żeby się klasyfikować, to trochę więcej trzeba pojeździć na rowerze. Czyli kilka razy w roku przynajmniej po 100 kilosów. I oczywiście kolejny triumf klubowy. Magda Gruziel wygrała, a u Panów Piotrek Buciak był drugi. Nadnogi, nadludzie…

W niebieskiej bluzie to Piotrek Buciak, a Magda w czerwonych okularach (foty z fejsa Harpagana i to powyżej autorstwa Aleksandra Jasika)

Chwalić Naszych to raz! I organizatorów Harpagana też trzeba. Bo impreza prawie na tip-top. Prawie, bo zabrakło wegetariańskiego na mecie. Chyba damy radę i z tym Panie Karolu? Z pewnością :-) To jestem pierwsza chętna na trasę mieszaną następnym. I do zobaczenia jesienią w Człuchowie! Bo tam odbędzie się 52 edycja. Też będzie fajna!