Ciekawostki ze Śląska

  Tak się ostatnio złożyło, że koncentrujemy się na występkach mazowieckiej frakcji naszego Teamu - niesłusznie zapominając o wyczynach Koleżeństwa ze Śląska. W ramach nadrobienia tych zaległości kilka wspomnień z kwietniowych imprez z mapą, które rozgrywane były na południu Polski.

 Wspólnym mianownikiem wydaje się określenie ich jako nieszablonowe. Różnie to się objawia; na takim, na przykład, Rajdzie Wilczym, orgowie wychodzili z założenia, że nie ma co stresować za bardzo uczestników - więc podali do wiadomości odrobinkę mniejszy kilometraż, niż wychodził w rzeczywistości. "Odrobinka" to, oczywiście, pojęcie względne - tu dochodziło do kilkudziesięciu kilometrów. No, ale może zawodnicy nawigowali nie za bardzo...

 Dość harde parametry miała chyba także rowerowa wycieczka p.t. Nadwiślański Maraton na Orientację Dookoła Jeziora Goczałkowickiego. Nazwa długa, zawody też trzymały trochę w lesie. Na rowerowej trasie 150 km tylko sześciu zawodników zaliczyło całą trasę - przy czym najszybsi (Paweł Brudło, Zbigniew Mossoczy) w ponad 12 godzin... A były i czasy po 15 i więcej godzin - niekoniecznie z kompletem punktów. Co dawało średnią taką trochę biegową. Notabene, na trasie biegowej 50 km blisko wygranej był Maciek Pońc - ale przespacerował się przez teren zakazany i dostał karę. Wygrywca (Batek Wower) deklarował, że niepotrzebnie, bo nie zyskał aż tyle, ile wynosła kara - no, ale jury nieczułe było na ten sportowy Wersal i Macio na wynikach jest drugi.

 Co powetował sobie w miniony weekend.Te zawody musiały być rozgrywane na Śląsku, co wynika z samej nazwy: Na przijmo bez Gaszowice i okolice. No i to jest przykład na to, że można organizować zawody bez napinki. Maciek - poza tym, że wykręcił jakąś kosmiczną średnią (nawigacja nie była ponoć specjalnie wyrafinowana) zwierzył się orgom, że jeden PK chyba źle stoi, bo trochę obok, niż powinien. "Ale w kółku jest?" - upewnili się organizatorzy. "No, to dobrze. My stawiamy w kółku, nie musi być tak dokładnie w środku". Można? Można. A o ile ciekawiej... No, w każdym razie - dzieje się na Śląsku sporo i ciekawie. Zresztą - niebawem przecież też coś dołożymy do tej historyjki, bo przecież zbliża się Rajd Miejski w Gliwicach...

 

Komentarze

jeszcze jedna impreza:)

pozwolę sobie wspomnieć o jeszcze jednej imprezie... :))). 9 kwietnia w Katowicach rozegrany został VI Miejski Rajd Przygodowy. Startować można było na jednej z 4 tras: rodzinnej, open, profi i rowerowej. Pomimo złej pogody (i deszcze i zimno), na starcie stawiło się jakieś 300 osób:). Zadania specjalne: trza było wbiec na 30 piętro, krótkie kajaki, logika, frisbee i inne... Generalnie impreza udana, ale to pisze jeden z organizatorów, więc mało to obiektywne:).