Pierwszy dzień. Nie ostatni.

  Półmetek! Pieszy etap trasy długiej za nami... Na bieżąco można było podglądać rywalizację na tracku; jak zwykle, okazało się, że optymalne warianty zawodników troszkę różniły się od optymalnego wariantu orga. Cóż, życie... No, ale to akurat nie ma aż takiego znaczenia - grunt, że prawie wszystkim zespołom udało się zaliczyć wszystkie zadania i dotrzeć do mety. Można obejrzeć na wynikach. I tu specjalny komunikat dla tych, którzy się zastanawiali, czy dadzą radę... I wyszło im, że nie, bo biegać trzeba... Hela Szelachowska może i nie zaliczyła wszystkich PK, ale - prawie wszystkie. Na zadaniach aktywna jak iskierka. Biegała dzielnie do końca. Aha - i ma 9 (słownie - dziewięć) lat. Słabo? No, nie wiem, jak w tym kontekście można szukać wymówek od wzięcia udziału w rajdzie...

 No, ale tak w ogóle, to dzielnie walczyli wszyscy. Z trasą - ale i z zadaniami. Od samego startu, zresztą...

(mobilizacja przed....)

 

(... w trakcie...)

(...no i po. W nagrodę - dostali mapy)

(Ale potem nie było łatwiej. Jedno z zadań "nie da się"; tak się odrabiało karę...)

(...w mozole... Ale - dali radę, dzielni oni).

  Ciąg dalszy w niedzielę.