Wiadomość potwierdzona!

  Rozmaite są powody, dla których startujemy na zawodach. Łowcy fantów - wiadomo, chodzi o 567. dyplom w kolekcji i smycz z logo urzędu gminy. Amatorzy spotkań towarzyskich - no, z nikim tak ciekawie się nie pogada przez 5 godzin o wariancie z PK 11 na 12, jak z innym zawodnikiem... No i tak można mnożyć. Że walory krajoznawcze, że sportowe wyzwanie, że - co najczęstsze chyba - znakomity pretekst, żeby się z domu zerwać na dzień albo i dłużej. Ale w przypadku Leni i Jesiennych dochodzi jeszcze jeden argument - kulinarny!

  Oczywiście, jak człowiek jest zmęczony i zmarznięty (czyli, przy okazji, głodny jak stado wilków) - to nie grymasi zanadto i nawet słynny gulasz spod Olsztynka wtrząchnie z pocałowaniem ręki. Ale tu mówimy o zupełnie innej kategorii posiłku - z gatunku tych, które (posiłki, nie kategorie) są w stanie nawet odwieść od kontynuowania ścigania, a w każdym razie - znacząco je spowolnić... Oczywiście, pean powyższy dotyczy słynnej, Leniwcowej  Zupy Przepakowej. Dziś otrzymałem potwierdzenie z pewnych żródeł, że LZP będzie wydawana na trasie! Dla samej przyjemności konsumpcji warto się zgłosić, powiadam Wam...

 W ten zgrabny sposób przechodzimy do meritum - czyli do sprawy zgłoszeń. Formularze czekają, LZP się grzeje!..