Rajdowcy walczą

   Wiało tak, że bramę chciało przewrócić. Pogoda idealna na żagle - zresztą, jak słusznie zauważył Piotrek Siliniewicz, ulica Żeglarska (taka obok szkoły/bazy) - to i nazwa zobowiązuje. No, w każdym razie - aura rajdowa. W sam raz, żeby się pocieszać, tak na zasadzie: "ale przynajmniej deszczu nie ma...". No, nic to. Zuchy płci obojga najpierw opanowały fruwające naręcza map, potem - wpakowały je (lub nie) w folie, poczem ustawiły się na starcie. Najpierw jeszcze Jasiek próbował przypomnieć wszystkim, jaka jest kolejność potwierdzania PK, ale tu akurat nie ma pewności, że komunikat został zrozumiany właściwie. W każdym razie - wystartowali.

 Do boju ruszyło osiem zespołów i dwóch solistów. Czemu Radek i Leszek nie chcieli podążać jako jeden zespół, tylko osobno - pozostanie ich słodką tajemnicą. Można sobie podglądać na trackcoursie, czy przypadkiem na trasie nie zmienili zdania...

(Start. Brutus w awangardzie, Karola takoż)

 A dwie minuty po 8.00 pobiegli/poszli walczyć na swojej trasie zawodnicy z trasy TP 50. Była tego towarzystwa cała szóstka. Oni akurat nadajników nie noszą, więc jak się zgubią, będą musieli jakoś dam nam znać, gdzie błądzą. Numery telefonów, w razie czego, są na mapach...