Grad, wiatr, rolki, meta

  Po co robić rajdy na 600 km, skoro na takich kilka razy krótszych też się dzieje caą masa interesujących rzeczy? Pod Siedlcami dzisiaj sytuacja na trasie i w plenerze w ogóle ciekawa nad wyraz. Tak w skrócie - niemal wszyscy walczą dalej, choć pogoda nie pomaga za bardzo. Morale jest jednak wysokie, zupełnie przeciwnie, niż temperatura. By zasygnalizować skalę problemu, pozwolę sobie zacytować komunikaty z przepaku, dokąd docierają (poza trasą AR) - także zawodnicy z pieszej i rowerowej pięćdziesiątki oraz z rowerowej setki. Oto one (komunikaty, znaczy): "Tymczasem na przepaku; wali grad. A - i są pioruny". Fajnie, co?

 Jasiek jest stary zgrywus i nie można mu ufać zawsze i wszędzie, ale fakt, że na mecie (czyli w mieście powiatowym Siedlce) deszcz walił nieprzytomnie - a na horyzoncie chmury miały jeszcze bardziej czarny kolor - to ten grad wydawał się prawdopodobny. Co zresztą, wkrótce, potwierdziły pierwsze zawodniczki na mecie. Malwina i Agnieszka najpierw dały sygnał z trasy, że biało wokół. Potem - jak już dotarły na metę - to dodały opowieści i pękającym lodzie na drodze i takich tam. Kto chce dowiedzieć się więcej, może przy okazji podpytać. O lody i inne; po wypicu gorącej herbaty i prysznicu doszły z powrotem do wysokiej formy. Ale trasy całej, niestety, ukończyć się nie udało...Może ktoś następny da radę.

 Ku pokrzepieniu zaś pięknej urody obrazki z trasy. Rolki trasy AR i zagubiony w lesie PK tras rozmaitych.

P.S.

Info z ostatniej chwili; jest już dwoje zawodników z trasy TR 100! To była ta dobra wiadomość; ta gorsza - że trasa też, cokolwiek, niekompletna...