Było dupnie!

Ech, ludzie to mają życie. Jak sobie człowiek poczyta, jak można przyjemnie spędzić sobotę, to się aż żal robi. No, ale do rzeczy - reklamowaliśmy zawody pod nazwą Przedświąteczny Cwał po Rudowie - to teraz czas na relację z imprezy. Relacja najlepsza z możliwych, bo z pierwszej, sprawdzonej, ręki. Państwo poczyta i się dobrze zastanowi, czy następnym razem nie dołączyć?
...I po zawodach.
Przedświąteczny Cwał po Rudowie opędził Jaśko Byrczek wraz z Brutusem ( Marcin Ździebło ) .Pokonanie trasy 8 km zajęło im 52 min wiec zważywszy na fakt, iż asfaltów było ok 3 % całej trasy, to cwał był nad wyraz raźny !!!
Pięć min. po wygrywcach zameldowali się kolejni zawodnicy - Jarek Borgiel z Pawłem Masztalskim . Ucieszyło to naszego kolegę Marcina tym bardziej, że dzień wcześniej w Bielsku Białej też udało mu się wygrać z Jarkiem, bo rzeczony ów Jarosław pozwolił sobie wybiec co nieco poza mapę Gorąco
Jako piąty zameldował się lokels, nasz kolega klubowy - Piotrek Pilak, któremu trasa zawodów przebiegała przez podwórko Uśmiech z językiem . Razem z Nim przybiegł Jakub Stanny który powoli ,acz systematycznie, wraca do formy po odniesionej na wiosnę kontuzji.
Organizator w osobie “człowieka orkiestry” Przemysław Żebrok na mecie witał wszystkich uczestników oryginalnymi medalami w postaci Mikołajów wyciętych z drzewa . Każdy na mecie był również ugoszczony plackami z wyżozkami oraz kiełbachą z rusztu i gorącą herbatą . Ponadto ci, którzy mieli swoich kierowców, zakosztowali orzechówki , wiśniówki oraz pysznego i zdrowego podwójnie pędzonego bimberku ze śliwek ( produkcja legalna po Czeskiej stronie Śląska Cieszyńskiego )
Generalnie w zawodach wzięło udział 30 osób płci obojga. Trzeba też wspomnieć o licznie obsadzonej trasie rodzinnej gdzie dzielni rodzice dawali przykład młodemu pokoleniu, jak można spędzać wolny czas, niekoniecznie przed telewizorem . Szczególny szacun dla rodziców który w nosidełku biegali ze swoimi pociechami – naprawdę godne naśladowania !!!.
Okoliczności przyrody były nad wyraz sprzyjające: ok. zero na termometrze , pełne słońce , sarenki i zajączki wybiegające tu i ówdzie z za krzaka.
Takie to zawody się odbyły dziś z rana w Zamarskach pod Cieszynem , a donoszę o nich ja – budowniczy trasy - Maciej Pońc
ps : Brakowało mi tylko kol . Irka Walugi który niestety kontuzjowany jest i nie mógł rzetelnie zweryfikować moich umiejętności co do stawiania punktów. Dzielnie zastąpił go nie mniej doświadczony acz o wiele młodszy kolega Jarosław Borgiel który na mecie stwierdził “ było dupnie – wszystko stało tam kaj miało stać  “ Więc chyba wywiązałem się ze swej roli Szeroki uśmiech
Pozdrawiam Wszystkich pozytywnie zakręconych biegaczy z mapą i nie tylko .
Wesołych Świąt - Maciej