Rajd 360 - dzień pierwszy

  Tak w skrócie - pogoda się troszkę popsuła (było chłodno), ale za to nie padało. Na razie... W samo południe na trasę odpaliła trasa długa; męczarnie, związne z zadaniem logiczno-matematycznym, nie trwały zbyt długo. Podobnie, jak pierwsza i druga orientacja. Na rolkach było też fajnie; wprawdzie Justyna zaliczyła efektowne przyziemienie (w parach!), ale zawodnicy ponoć chwalili sobie nawierzchnię. I że mogłoby być jeszcze więcej...

 Potem - rowery, z linowym przerywnikiem w forcie Saint Rideau. Zawodnicy, jak zawodnicy - ale szef biura obliczeniowego walczył jak tygrys. Więcej - TU...    

  W tej chwili ekipy odbywają spacer biegowy na mapie do biegu na orientację. I tu zdradzimy pewien szczegół; my to widzimy, ale na razie nie pokazujemy kibicom, jak sytuacja wygląda. Poczekamy na start trasy krótkiej. Opis słówny jest taki; ekipy AR Team (Prime Time i 2) idą cały czas bardzo blisko siebie, różnica nie przekracza 15 minut. Powadzi Prime Time. Dalej ponad godzina przerwy i lecą Czesi, Colca Peru i Konwalie. Ultra Kulka (taką ksywę roboczą otrzymał zespół mieszany) zamyka stawkę, ale walczy dzielnie. Co dalej? Dalej monster bike, po czym kajak. Ale o tym już w niedzielę...