Alm i Hubmann, nasi ciut dalej

  Trzecie z rzędu złoto w sprincie na Mistrzostwach Świata wywalczyła Maja Alm z Danii; wśród panów swój siódmy złoty medal (chociaż pierwszy w sprincie) zdobył Daniel Hubmann ze Szwajcarii. Piotrek Parfianowicz był 42., Bartek Pawlak - 27 (wcześniej na wynikach był NKL, ale rezultat, szczęśliwie, zweryfikowano). To - w telegraficznym skrócie - podsumowanie wydarzeń z soboty na WOC.

  Zaczynając od Polaków; dziewczyny miały wolne (bowiem nie zakwalifikowały się do finału), kibicowaliśmy więc dwóm naszym reprezentantom. Rino biegł nieźle; czas dał miejsce w trzeciej dziesiątce. Papuś posiał minutę na samym początku trasy, co nie pozwoliło uplasować się wysoko. 42-gie miejsce to lokata poniżej oczekiwań i możliwości Piotrka, okazja do jej poprawienia pojawi się na kolejnych MŚ - a wcześniej na World Games we Wrocławiu... W czołówce zacięta walka - Hubmann o niespełna 3 sekundy wyprzedził Frederica Tranchanda z Francji i o nieco ponad 5 sekund ubiegłorocznego mistrza, Jerkera Lysella ze Szwecji. Matthias Kyburz ze Szwajcarii przegrał podium o pół sekundy. Trasa poniżej; nadzwyczajnie wielowariantowa nie jest, ale - jak się okazało - wystarczająca, żeby zmusić do błędu część zawodników.

 U Pań Maja Alm zrobiła to samo, co rok i dwa lata temu - czyli wygrała. I to bardzo pewnie; Rosjanki, Natalia Gemperle i Galina Winogradowa (odpowiednio 2. i 3. miejsce) straciły prawie 40 sekund! Szósta zawodniczka (Elena Roos ze Szwajcarii) straciła ponad minutę... Nokaut. Nie startowała Tove Alexandersson, która jest przeziębiona i postanowiła zachować siły na kolejne starty. A następny bieg medalowy już w niedzielę - tym razem, sprinterskie sztafety...