Drobny krok naprzód

  Wszystko zależy od punktu odniesienia; jeśli przyjąć za takowy jakieś mistrzostwa Europy z dawnych lat, kiedy to juniorzy potrafili przywieźć po kilka medali - a seniorzy plasować się nie tak daleko za podium, to tegoroczne ME w MTBO we Francji wypadają w wykonaniu Polaków bardzo blado. Ale jeśli się popatrzy na wyniki z dzisiejszego klasyka przez pryzmat dotychczasowych rezultatów w Orleanie, to można powiedzieć, że dokonał się spory postęp. Nie dość, że nikt nie huknął NKL - to jeszcze trzech zawodników załapało się do drugiej dziesiątki!

  Najpierw o tych NKL-ach. Francuscy organizatorzy postawili na nowoczesność z nutką tradycji. Nowoczesność polega na tym, że zawodnicy jeżdżą na chipach bezdotykowych. Wątek tradycyjny reprezentują stacje starszego typu, które - wprawdzie przestrojone po nowemu - ponoć trochę szwankują. Co objawia się tym, że nie zawsze i nie od razu potwierdzają obecność na PK, o czym się (i na sprincie i na średnim) przekonali nasi dzielni juniorzy. Dzisiaj albo stacje pracowały lepiej, albo do chłopaków dotarło, że jednak warto sprawdzać takie drobiazgi, jak potwierdzenie PK. W efekcie klasyfikowani są wszyscy. W M17 najwyżej Bartek Niebielski - 20.miejsce. Adam Obstoj, Tomek Nitsch i Filip Sikorski w czwartej dziesiątce. W K17 Karolina Dammfeld przyjechała 22. Tyle, że startowały tam 24 zawodniczki... No i M 20 - w końcu dobrze pojechał Kuba Jaroszek (12.miejsce), Bartek Nowak - wolniejszy od Kuby o niespełna półtorej minuty - 18.miejsce.

 I to był, jak na razie, najlepszy start Polaków we Francji. W programie jeszcze sztafeta sprinterska (nieoficjalna konkurencja dla juniorów i młodzieżowców) oraz sztafeta "normalna", czyli dystansowa. Na medale nie liczę, ale trzymać kciuki trzeba.