Nie bardzo precyzyjnie...

  Dwa słowa na temat rozegranych w ostatnią sobotę MP w orientacji precyzyjnej. Było miło, sympatycznie, co najważniejsze - dość licznie, po raz pierwszy, pokazali się na starcie ci, dla których wymyślono tę konkurencję - czyli niepełnosprawni. Ale, jakoś, szału brak. Subiektywna ocena zawodów - poniżej.

  Nie wiem, czy słusznie domniemuję, ale na zawodach w orientacji precyzyjnej - zwłaszcza rangi MP, skoro już takie są organizowane - wszystko powinno być dość dokładnie (by uniknąć słowa: precyzyjnie) zaplanowane. Tymczasem - mapa nie do końca nawiązywała wspólny język ze światem przedstawionym, opisy PK opowiadały o czymś jeszcze innym, spora część (dobrze ponad połowa, jak się zdaje) uczestników powinna zostać zdyskwalifikowana za łażenie poza dozwolonym terenem (ale jak dyskwalifikować - skoro nikt nie pilnował, można się było co najwyżej zdać na uprzejme donosy), no i spora część niepełnosprawnych miała kłopot, żeby dotrzeć na część trasy (trudne podjazdy). 

  Gwoździem (umówmy się, że programu...) jest zaś fakt, że ponad 30 godzin po zakończeniu zawodów nie po nich śladu w sieci. Ponoć gdzieś krążyły wersje papierowe wyników, ponadto uhonorowano najlepszych (i chwała im za osiągnięcia) - niemniej, jakoś to słabo wygląda. Nie mam wątpliwości, że Bartek Mazan zdobył złoto zasłużenie - ale po co to utajniać? To zresztą mniejszy problem; natomiast widok marznących w sobotnie popołudnie "wózkowiczów" (było znacznie bardziej rześko, niż w niedzielę), czekających na ogłoszenie rezultatów, nie napawał optymizmem. Oby kawał nadzwyczajnej pracy, włożonej przez Teresę Bugaj, w zachęcenie tych ludzi do startów w zawodach na orientację, nie poszedł na marne. Przyzwyczajonych do pyskówek interpretacyjnych i ustalania wyników przy sędziowskim stoliku wyjadaczy zawodów turystycznych może takie rzeczy nie ruszają - ale OP nie została pomyślana dla nich, tylko dla tych ludzi, którzy po lesie sobie nie pohasają. Nawet na najbardziej wypasionych wózkach. 

  Oby te MP nie zraziły niepełnosprawnych. Można się pocieszać, że przecież innych zawodów na orientację nie widzieli...

(fotografie - Andrzej Wysocki)