Można sobie założyć trening tego rodzaju, jak świeżo upieczona srebrna medalistka olimpijska w sprincie narciarskim i pakowac po kilka godzin dziennie przez 300 dni w roku. Wtedy właściwie, niezależnie od dystansu i środka lokomocji, samym zdrowiem i kondycją rywali się miażdży. Ale - nie każdy jest Justyną Kowalczyk. Można też - obok katorżniczego treningu - znienacka zdiagnozować u siebie jeszcze bardziej dokuczliwą formę astmy, niż mają inni - i wtedy rozwalać kolejne biegi medalowe. Ale nie każdy ma takie fajne recepty (na sukces), jak panna Marit.
I co nam, biednym żukom, pozostało? Mniej gorzoła pić, więcej trenować? Łatwo powiedzieć - kiedy za oknem warunki są, jakie są. A pić się chce. Ale Wuj Dobra Rada ma odpowiedź na wszystko; jak ktoś przypadkiem mieszka w okolicach Warszawy, to może zrobić formę na rower, jak ta lala. W tym celu należy udać się do miasta Pruszkowa, gdzie niemałym kosztem wzniesiono piękny obiekt: tor kolarski. BGŻ Arena to naprawdę ładna miejscówka; obok toru, można pojeździć sobie na rolkach (wewnątrz toru), obok jeszcze postawiono na wszelki wypadek basen. Klient bogatszy może się zaś zakotwiczyć w wielogwiazdkowym hotelu.
Ale miało być o torze; w miniony weekend wyjechałem na taki obiekt pierwszy raz w życiu. Nooo, ale jazda! W niespełna godzinę upodliłem się się do spodu. Do tego trochę emocji, bo te wiraże to jednak są mocno skośne. Na szczęście miałem cały obiekt dla siebie, bo jazda na ostrym kole nie ułatwia hamowania nieprzyzwyczajonym. Rowery zresztą eleganckie, leciutkie i jak się im za bardzo nie przeszkadza, to poniosą. Tak bez większych trudności się goni ze 40 km/h; jak się depnie ciut mocniej - to ponad 45. Czyli warto zabrać okulary, bo w oczy wieje. A kask to raczej bezwarunkowo, bo inaczej nie wpuszczą.
Ale rower pożyczyć można; godzina (albo i więcej...) przyjemności kosztuje 40 PLN (z wypożyczeniem włącznie). Sugerowane godziny (kiedy nie trenują tam kluby albo i kadra) to 07.00-16.00 w sobotę i niedzielę oraz 18.00-19.00 w tygodniu. A najlepiej wcześniej zadzwonić na tor i się umówić - (022) 4303414, lub bezpośrednio do p.Jurka Brodawki (602394385). Pan Jurek - poza tym, że opiekuje się torem - jest również specjalistą - mechanikiem rowerowym, który pracował już z poslką kadrą i szosowców, i torowców.
I dodatkowy magnes - jak kto lubi się poocierać o kolarskich celebrytów, to także jest właściwy adres. Tego dnia, kiedy debiutowałem jako torowiec, na obiekcie pojawili się między innymi Czesław Lang i Andrzej Piątek. Kilka dni wcześniej trenował (także pierwszy raz w życiu na torze, ciekawostka) Sylwester Szmyd. I kto mówi, że się nie chce iść na rower?








Komentarze
89.77.37.27
Ja też słyszałem (w zeszłym tygodniu) o możliwości jazdy na Velodromie w Pruszkowie. Kolega zakochany w ostrym kole wybadał sprawę i mówi, że jeżdzić można codziennie od 20-22 tor zaprasza wszystkich chętnych.
Ja już mam jedno doświadczenie torowe z Newcastle i genialnie wspominam taką jazdę.
W każdym razie mam się umawiać z Niezłokorbowiczami na wyjście na Velodrom w przyszłym tygodniu. Może się jakoś zgramy i zrobimy sobie małe wyścigi. :P
PS
Jaka jest akcja z astmą Marit...?