Wiosenne 360 - podziękowania, zdjęcia, wyniki, mapy!

  No i po wszystkim; ledwie się zawody zacżęły - a już możemy je wspominać. Mamy nadzieję, że będą to wspomnienia dobre; jak zwykle, bardzo pomagała nam w tym pogoda. Aż za bardzo chyba, czego dowodem był fakt, że w końcu przydały się na zawodach służby medyczne i karetka. Dziękujemy za sprawne działanie i przywrócenie do żywych naszych zawodników!

  Dziękujemy też zawodnikom, którzy dzielnie walczyli na trasie. Jak się okazało - było kilkoro debiutantów, byli śmiałkowie, którzy pierwszy raz mierzyli się z nieznanymi sobie wcześniej dystansami (szanujemy, brawo!) - ale był też Dostojny Jubilat. Andrzej Krochmal, bo o nim mowa, na Wiosennych zaliczał właśnie start numer 4000 (cztery tysiące!) w imprezie na orientację. To jest dopiero szacun! Andrzej twiedził, że ma to wszystko zapisane w "książeczce InO". Sądząc jednak z nominału tego jubileuszu, jest to zapewne nie książeczka - tylko coś jak książka telefoniczna, tomisko opasłe... Gratulujemy wyniku (kiedy pęknie 5000? Poprzednie 4000 zajęło 44 lata...) i zachęcamy innych do naśladownictwa.

 Teraz o anonsowanych w tytule sprawach; mapy z zawodów są do obejrzenia w zakładce. Przy okazji - przepraszamy zawodników z TR 100; PK nr 49 rzeczywiście mógł sprawić kłopoty. Rzecz w tym, że identyczna konfiguracja obiektów terenowych (rozwidlenie ścieżek, kanałek obok) występowała dwa razy tuż obok siebie. I w zalezności, czy atakowało się PK od wschodu (jak większość zawodników), czy od południa i zachodu - trafiało się na ten PK bez problemu, lub nie. Różnica w terenie nie była niby wielka - ale jednak. 

 Ponadto - Piotrek Siliniewicz udostępnił kilka fotografii; całość zapewne ukaże się niebawem, na razie można je sobie obejrzeć w galerii - albo poniżej, bo także tu je publikujemy. Czekamy na więcej - ale też zachęcamy do dzielenia się swoimi zdjęciami!

 Wreszcie - to, na co zapewne wszyscy czekają, czyli - wyniki. Można je oglądać zarówno w wersji skróconej, jak i rozszerzonej (z międzyczasami). Oczywiście, przyjmujemy uzasadnione postulaty skorygowania tychże rezultatów, jeśli ktoś dopatrzy się błędu...

 Proszę się częstować i podawać dalej!

Komentarze

opinia

Bardzo profesjonalny rajd. Jak na krajoznawcze warunki podwarszawkie czyli zabudowa wdzierająca się w lasy i pola było OK. Budowniczy poprowadził trasę tak aby maksymalnie wykorzystać walory krajoznawcze i oszczędzić asfaltów. Jedyna wada to bardzo słaba widoczność poziomic na mapie.  Być może było to celowe utrudnienie.yes

pikacze

Swietna pogoda, super las,  mapa  bno na 25k tez mega, bo nie trzeba było wychodzić z lasu. Pierwszy raz mielismy spotkanie z takimi nieporęcznymi kwadracikami do odbijania punktów. Ale to pikuśe nieporęczne i łątwo zgubić. Nie pikały jak trzeba i siedzielismy na tych punktach bez sensu przykłądając kolejne kartonikibez skutku. W koncu robilismy zdjęcia i pokazalismy te zdjęcia punktów na mecie. I tak nie zostały nam te punkty uznane w wynikach, co trochę przykre. Czy mozna zasugerować organizatorom inne sposoby odbijania punktów? Są na przykład takie elektorniczne, szybkie i wygodne zegarki otime. Przynajmniej sie człowiek nie marwi w lesie że zgubi i nie zastanawia gdzie schował kwadracik. Jak dla mnie w tej styuacji to i już zwykłe perforatory byłyby lepsze, jesli zegarki to drogie rozwiązanie. 

 

Ślad DKE z TR100

Załączam ślad mojego przejazdu z krótką relacją. Mapa jest spora i połączona w jedną. Wkleiłem też mapę do BnO.

Jakbym miał użyć jednego określenia do tego rajdu to byłby to "Pech Przygodowy";).


 

ok, cz.2 bo zapisałem, a nie

ok, cz.2 bo zapisałem, a nie widzę pola do edycji.

Pech zaczął się od poranka przed startem. w kamizelce zepsuł mi się suwak, więc na szybko bawiłem się w krawca. Potem spóźniłem się na start, nie mowiąc o odprawie technicznej. Szybkie przygotowanie, zostawiłem camelbaga, bo miałem go uzupełnić przed startem i wrzuciłem tylko bidony. Wszyscy ruszyli więc mogłem na spokonie dostać mapę, przywitać się ze wszyskimi i ...rura;).

Rura skokńczyła się po drugim punkcie na mapie do Bno bo sprawdzona korpa zaczęła się luzować więc zaczęło się jej dokręcanie na szybko. Imbus był pod ręką. Za to na szczęście wpadałem na punkty. na p.16 nawet dwa razy bo zapomniałem, że na nim już byłem.

Druga mapa i przez te usterki przestały mi działać przednie przerzutki, więc jadę tylko na mniejszej. Chciałem po drodze parę razy to naprawić więc było kilka przestojów. Przy p.35 znów dokrecałem korbę. Po p.34 próbowałem z przerzutkami. Za torami z p.32 korba już mi się przestawiła więc zdjąłem ją i założyłem ponownie. Myślałem, że już będzie ok:). Za p.44 podbiegając pod nasyp zrobiłem to za mało zamaszyście i zsunąłem się po płytach. efekt był taki, że w lewym bucie od czubka do połowy buta od wewnątrz odeszła podeszwa. ooook, to tylko większy przewiew, lecę dalej;). Przy p.49 punkt był za daleko. Potem jadąc obok nie zauważyłem go i trochę straciłe mczasu na szukaniu. Jak już znalazłem to co, korba... znów ją zdjąłem i tym razem zakręciłem tak, że już miałem spokój do końca. Odblokowala się przednia przerzutka, szkoda, że teraz miałem już pod wiatr. Ale.... manetka tylnej przerzutki strasznie się poluzowała to kolejnych kilku kilometrach na wertepach odpadał mi jej część a łańcuch na stałe spadł na najmniejszą zębatkę więc... zostaly mi dwa biegi i łańcuch po przekątnej. Dooobra, jadę dalej;) Przy p.45 spotakłem peirwszych jadących w przeciwną stronę.  Potem w miarę ok. W okolicach p.50 zatrzymałem się na oranżadę przy grillu na drodze 631:). Odp.38 chciałem pojechać na zachód, ale skończyła mi się ścieżka. Mogłem od razu pojechać na wschód.... Przyp.37 trochę na okrągło... niepotrzebnie, może to wina oranżady... Na asfalcie za p.37 mogłem wrzucić mój jedyny drugi bieg i od razu najwyższy więc nawet jechałem 50km/h z wiatrem. Ostatni punkt i w końcu meta. Zadowolony z faktu, że dojechałem zapomniałem podbić mety na koniec:).

Trasa i organizacja jak zawsze bardzo fajna. Dzięki. Ósme miejsce jak na takie przygody na trasie to bardzo dobry wynik:) Straty nie wynikające z błędów i kondycji to ok 3-4 kwadranse:)