Fair Play w orientacji sportowej

   Jakiś czas temu - podobnie, jak zapewne wiele innych osób w Polsce - zostałem zaproszony do wypełnienia ankiety, poświęconej zjawisku fair play w orientacji sportowej. Bądź braku tego zjawiska, jak kto woli. W tym badaniu, przygotowanym przez IOF, wzięło udział blisko 1800 osób z 54 krajów. Najliczniej reprezentowaną nacją byli Czesi - 275 osób. Ponad setka respondentów nadesłała odpowiedzi ze Szwecji, Finlandii, UK i Niemiec. W Polsce znalazło się dwanaścioro (zakładam, że była w tym gronie jakaś Pani) chętnych... No i wolę sobie wyobrażać, że pozostali po prostu przestraszyli się objętości (ankieta była długaśna dość) - a nie uważają, że wszystko w kwestii fair play jest OK. Inna sprawa, że badanie przeprowadzone było w języku obcym, a wiemy skądinąd, że nikt nam nie będzie w obcych językach mówił... itd. Dodam jeszcze tylko, że ten obcy język nie był językiem czeskim, o dziwo.

  Ale - do rzeczy. Wyniki można sobie obejrzeć w załączniku poniżej, do czego zachęcam (skoro i tak mamy sporo czasu na czytanie). Przemyśleć też sobie można to i owo; mnie na przykład nurtuje pytanie, skąd się wzięło kilkanaście procent respondentów, którzy uważają, że zapoznawania się z mapą i trasą przed zawodami - względnie ścinanie przez teren zakazany, żeby urwać trochę czasu - to wcale nie jest takie wielkie przegięcie? Jeśli sobie przeliczymy te kilkanaście procent na liczby bezwzględne, to wychodzi jakieś 250-300 osób. A z Chin nadeszły tylko 32 odpowiedzi, więc jestem w kropce...

  Swoją drogą, gdyby w ankiecie było pytanie o stosowanie dopingu (a nie było) - to wśród odpowiedzi ujrzelibyśmy zapewne maksymę, wygłaszaną kiedyś przez jednego z czołowych, polskich, tyczkarzy: "odrobina koksu do śniadania nikomu nie zaszkodziła". Jak to fajnie, że takie zuchy są wśród nas.

ZałącznikWielkość
iof-fair-play-survey-results-2020-03-19.pdf3.36 MB

Komentarze